Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Młot na Głupotę - aŁtoreczko, proszę wyjść i się rozstrzelać!

Wieści z analizatorskiej nory


Ogłoszeń brak.





26 02 10 / 22:06:40

"Słyszę głosy", czyli przygody psa Kubusia.



Dzisiejsza kolacja składa się z zmierzchowo-aŁtorkowego blogaska. Spotkamy w nim przede wszystkim wilczą sforę pod przewodnictwem psa Kubusia. Główny bohater będzie szpanował ciężkim życiem, które wypełniają mu głosy.
Analiza krótka, bo treść blogaska również nie należy do obszernych.
Smacznego!

Analizowała: Lithieu
Bloguś: KLIK

Prolog
Ambitne słówko... jak na aŁtorkę.

Szłem w stronę lasu,
Szłem łąkom, kfiaty pachły, wiater fiał.

by spokojnie móc przeobrazić się w wilka.
Poczułem w sobie ogień, i już po chwili stałem na czterech łapach.
Ciekawe, czego trzeba się nałykać, żeby poczuć w sobie ogień i stanąć na czterech łapach...

Poruszałem swoim pyskiem i zacząłem węszyć w powietrzu.
Oż, w mordę... i co żeś wyniuchał?

Spotkanie mieliśmy za kilka godzin,
Nie ma to jak dawanie przykładu i przychodzenie wcześniej.

ale zawsze przychodziłem wcześniej.
Ach, ta dzisiejsza młodzież. Jakbyś nie miał czegoś do roboty smarkaczu! Ojcu pomóc, skosić trawnik, wyprowadzić psa! Dobra, to ostatnie właśnie robi.

Nie cierpiałem swojej ludzkiej postaci i tego całego smętnego życia.
Jakaś homofobia? Połączona z postawą przeciętnego emo? Cudnie.

Jako alfa sfory było mi najlepiej,
Czuł się ważny, potrzebny i mógł się wyszczekać.

mieliśmy pewną rzecz do przedyskutowania.
Chciałeś powiedzieć do przeszczekania.

Pewną rzecz która zagraża wszystkim naszym bliskim.
Plaga pcheł?

Krwiopijcy, wrócili . . .
No co? Może zbliża się Boże Narodzenie i trzeba czymś świecącym ustroić choinkę...

(Rozdział I)

Wszyscy siedzieliśmy w kręgu, wszyscy oprócz Leah.
Czyli jednak nie wszyscy.

Gdzie ona się podziewa? spytałem Setha.
Standardowa sytuacja - ktoś przyszedł wcześniej, więc ktoś musi się spóźnić.

Nie wiem, gdzieś się rano szwędała. odpowiedział mi.
Szwendała... ładnie to tak o siostrze mówić?

Na prawdę, dużo mi pomógł.
Na prawdę, naprawdę pisze się razem.

Usłyszeliśmy szybki bieg, widocznie się zbliżała.
Tup, tup
tup, tup
tup, tup
tup, tup...


No nie martwcie się chłopaki, zaraz będe. powiedziała po chwili.
Czy ktoś łaskawie mnie oświeci, gdzie podział się poprawny zapis dialogów? To wyżej nie przypomina ani wymiany myśli, ani rozmowy.

Zahamowała bardzo mocno, jak samochód wyścigowy.
Stąd ten szybki bieg... btw, ile wilki mają tych biegów?

Byłam równie szybka jak ja, ale za szybszą się uważała.
O, kolejne zdanie do mojej kolekcji.

Nie cierpieliśmy się obydwoje, wszyscy jej nie cierpieli.
To brzmi jak tłumaczenie się rodzicom. Coś w stylu:
- Mamo, dostałem pałę...
- Za co? Poczekaj, ja ci dam siedzenie przed komputerem do nocy!
- Ale połowa klasy dostała jedynki!


Ale odkąd zostałem alfą nasze stosunki się zmieniły, ta stara, zrzędząca Leah się zmieniła.
Starą-zrzędzącą zastąpiła młoda-marudząca. W końcu zawsze to jakaś zmiana.

Cieszyła się z tego że wreszcie nie będzie musiała słuchać Sama, tylko mnie - Jacoba Blacka.
Zaleciało egocentryzmem.

Mnie tam moje stanowisko aż tak nie zachwycało, miałem teraz na głowie inne problemy.
Nie zachwycało... zupełnie. W końcu cóż znaczy to, że wszyscy muszą robić to, co im każesz (nawet, gdy jesteś totalnie najarany).

To co robimy, Jake?
Po imieniu? Do przywódcy? Karygodne. Zwracaj się do niego Jaśnie Oświecona Alfo, bądź Wasza Kudłatość.

Wyjechali na tą Alaskę, a teraz wracają tutaj.. marudził Embry.
No właśnie, cóż za bezczelność z ich strony.

Na myśl przyszedł mi pakt..
Pakt z Lucjanem oczywiście.

Paktu już dawno nie ma. warknął stanowczo Sam. Ostatnio w ogóle się nie odzywał.
W ogóle, to milczał jak zaklęty... a warknęła jedna z jego pcheł obronnych.

Quil, Jared. Przeczesujcie teren w okół La Push.
Z nosami przy ziemi. Ale już!

Musimy znaleźć gdzie się osiedlili.. odezwałem się chłodno po chwili.
Te, chłód to domena świe... waszych sąsiadów.

Pognali w przeciwną stronę i już ich nie było..
Almost like a magic trick.

Chcesz znów zawrzeć pakt. spytał Seth.
Spokojnie, to nie będzie konieczne. Pakty z Lucjanem bywają długoterminowe.

Nie wiem co o tym myśleć.
Więc nie myśl w ogóle. Na jedno wyjdzie.

Musimy pierw sprawdzić jakie mają zamiary. odpowiedziałem mu spokojnie.
Chcą dorwać całą sforę i zrobić sobie ekskluzywne dywaniki z wilczych futer.

Ehh. Im dłużej czekamy, tym bardziej narażamy ludzi na niebezpieczeństwo. odezwał się Embry.
Jasne. Przyznaj się po prostu, że na myśl o świecących wampirach lejesz w portki.

Skąd wiesz, że polują na ludzi?
Bo tak zazwyczaj postępują wampiry? No chyba, że cierpią na schorzenie wymyślone przez niejakiego doktora C. - wampirzą zoofilię.

Skąd wiesz czy nie wrócą sami Cullenowie. odwarknąl mu Seth.
Nie wie. Zakłada... tak jak ty. Tylko, że obiera przeciwną opcję do twojej. No i mamy konflikt interesów.

Ty masz cały czas nadzieję, ze Cullenki sami wrócą.
Kto wróci? Dobra... połowa rodziny zmieniła płeć?

Na pewno sprowadzą jeszcze kogoś.. przewrócił oczami.
Tak, Carlisle na pewno będzie ciągnął za sobą kogoś, kto stosuje odmienną dietę.

Chłopaki, ja mam tu normalnie skaranie boskie z wami!
Rzekł Alfa.

machnąłem ogonem. Obydwoje zamilkli.
Zuowieszcze machnięcie ogonem? Czy przygotowany do desantu i uzbrojony po zęby oddział pcheł?

Na razie nic nie czuć.. poinformowała mnie Leah.
No tak, te tony czosnku, które Jacob rozrzucił cichaczem po lesie robią swoje.

Sprawdzajcie dalej, później zmienią was Seth i Embry. Zrozumieliście?
Nie zrozumieli. Musisz wytłumaczyć im to łopatologicznie.

Mam patrolować z tym młodzikiem? Seth na niego warknął.
Wnioskuję, że pierwsza część tego cytatu należy do Embry'ego. AŁtorko, staraj się bardziej, nie każdy czytelnik jest tak błyskotliwy jak analizator.

Emb, przestań się zachowywać jak dziecko i myśl racjonalnie.
Ha, to się nazywa nagana!

spojrzałem na niego, wystawił jęzor do przodu jak to w jego zwyczaju.
Bardzo brzydki zwyczaj (nawet jak na psa...).

Jasne, szefie. zakpił.
Ta niesamowita kpina prawie przebiła powyższą naganę.

Czyli dzisiaj my mamy wolne? odezwał się radosny Paul.
Paul I Radosny.

Tak, wy jutro będziebie na warcie.
Jak się będziebie na warcie? Chcę wiedzieć, bo brzmi całkiem fajnie.

Ja musze przedyskutować to z starszyzną.
To, to znaczy co? Będziebienie na warcie?

Wszystkie głosy zniknęły w mojej głowie, wszystkie oprócz Leah.
Eh, znowu. Leah jest ponad wszystko.
Chwila... on słyszy głosy! Kaftanik potrzebny od zaraz!


Wiem jak ci będzie trudno, Jacob.
Podrywanie szefa zawsze w modzie?

Niby z czym?
Z wyjaśnieniem słowa, które zrodziło się w umyśle aŁtorki.

udawałem że nie mam pojęcia o co jej chodzi.
Eh, skoro ona słyszy twoje myśli, to czego rżniesz głupa?

Przecież wszyscy wiedzą, ze gdy tylko o nich myślisz przechodzą cie dreszcze.
Ta, kaszel, dreszcze i coś jeszcze...

Po prostu ich nie trawię. Czy to jakies dziwne?
W sumie, nie. Te marmurowe ciała raczej nie należą do lekkostrawnych dań.

No tak. Wszyscy ich nie trawimy, a szczególnie tego smrodu. Bleh.
Bo zapach mokrej, sklejonej żywicą sierści jest lepszy...

Ty przynajmniej teraz masz dobry humor, dlatego ze ja jestem alfą.
Jego ego właśnie przetruchtało przez Himalaje.

No tak, wreszcie nie będe musiała podporządkowywać się Samowi.
Zaleciało mi tu szowinizmem.

Ale i tak przecież kiedyś wyślesz mnie z nim na patrol, prawda?
Ba, zrobi to chociażby po to, żeby zobaczyć twój wyraz... mordy?

Tego nie da się zmienić, nie mogę patrzeć na te jego mysli o Emily.
Czegoś tu nie rozumiem. Z tego, co pamiętam, to były dwie osobne sfory... lulz.

Wszyscy nie możemy na nie patrzec, to obleśne. dodałem.
Biedak zakochał się przez jakieś idiotyczne wpojenie a ci od razu, że to obleśne.

Wszyscy ci, którzy nie są wpojeni.
No w sumie racja.
Bingo.

Ehhh.. czuć tylko lekki smrodek.
Niemożliwe. Coś przebiło się przez odór czosnku?

Na pewno cos gdzieś znajdziecie..
Coś może znajdą. Tylko, czy będzie to to coś, którego szukają?

oni muszą gdzieś być.
Gdzieś pewnie są...

Dlaczego coraz częściej jesteś w postaci wilka?
Bo może się poczochrać o drzewo bez zwracania na siebie uwagi.

spytała z ciekawości.
Ciekawość - pierwszy stopień do piekła!

Nie wiedziałem co jej powiedzieć.
Że szkoda gadać?

Jako człowiek, jest mi trudniej. Mam więcej problemów.
W tym problem z poprawnym ułożeniem zdania. Cóż, jak widać przybranie wilczej formy nie rozwiązuje problemu.

Przykro, mi Jake..
Akurat... zła kobieto ty.

powiedziała łagodnym tonem. Nie lubiłem jak ktoś mi współczuł, ale na nią nie warknąłem.
Cóż... przynajmniej nie jest nadpobudliwy. Punkt dla niego.

W porządku.. zmieniłem się w człowieka i udałem się w stronę domu. Musiałem porozmawiać o czymś z Billym.
Nie wiem jak was, ale mnie razi to całe zwracanie się do rodziców po imieniu.

***
Seriously... co to za aŁtorskie zboczenie? Nie starczałaby jedna gwiazdka?

Wiedziałem że Paul będzie siedział u mnie w domu,
Widzisz! Masz coś wspólnego z Cullenami - jesteś prawie jak Alice.
A przecinek uciekł...


było to wkurzające odkąd wpoił się w moją siostrę.
Ciesz się, że się wpoił a nie wpił...

Normalnie już zachowywał się jakby tu mieszkał.
Może tak jest, tylko ty o tym jeszcze nie wiesz?

Leżał rozłożony na kanapie i obżerał się jakimiś chrupkami.
Biedna dziewczyna. To nie będzie dobry mąż.

Prychnąłem, on tylko się zaśmiał.
Widzisz? Twoje alfowanie nie robi na nim specjalnego wrażenia.

-Jest gdzieś Billy? - odezwałem się do niego.
Miał to uznać za zaszczyt, tak?

-Przed chwilą gdzieś pojechał.
-A Rachel?
Oboje uciekli wykorzystując to, że pieski poszły pohasać po lesie.

-W kuchni.. - wyszczerzył swoje białe żeby w uśmiechu.
Żeby nie było niedomówień - szerokim uśmiechu. : P

Ahhh, ten Paul.
Ahhh, ten blogasek.

(Kfiatki z późniejszych rozdziałów)

Nigdy jakoś nie przepadałem za czekaniem, po chwili poczułem duży głód.
Dopadł go starszy brat Małego Głoda. Czas na Danio.

Przygotowałem mięśnie do skoku i ugryzłem kłami dużego samca w zad.. Od razu upadł na ziemię, już nie oddychał.
Mam w rodzinie myśliwego... muszę mu powiedzieć, że wystarczy ugryźć zwierzynę w zad, żeby przestała oddychać. xD
No i, oczywiście, ugryźć ją kłami!


W głowie cały czas było cicho..
Śmieszne uczucie, co nie?

Gdzie idą?
Jak to gdzie. Do żetak to nazwę 'domu'.
Ciekawe jak w takim razie wygląda ten 'żetak to nazwę dom'...

Wróciliśmy bo Alaska nie przypadła nam do gustu. oznajmił mi Edzio.
Edzio? To jak to będzie w drugą stronę? Kubuś?

Nie będzie paktu, mają pokojwe zamiary czy coś.
Borze Zielony... tak im zależało na spokoju, a jak przyszło co do czego, to sprawa została potraktowana jak wypad na piwo (czy coś).

Ubrałem się i wszedłem do domu. Rzuciłem się na łóżku i zasnąłem, bo przez ostatnie kilka dni w ogóle nie spałem...
Wchodząc do domu kładł się do łóżka, na którym się rzucił i zasnął, bo nie spał od kilku dni. Ok.

Obudziło mnie głośne chrapanie.
Albo inaczej.. obudziło mnie BARDZO głośne chrapanie Paula. Ten facet kiedyś wpędzi mnie do gorbu!
Zepchnąłem go na podłogę, on nawet nie drgnął.
Zastanowiłabym się nad tym, kto tu kogo prędzej wpędzi do grobu...

W szkole w rezerwacie w ogóle się nie uczyłem, mój ojciec był przyjacielem dyrektora więc wszystko szło tak jakoś 'płasko'.
Ta, a później chodzi to takie głupie i ludziom głowy zawraca.

Dlaczego się przeniosłem?
Miałem dość. Tego tytułu największego ciacha w szkole, tych pisków i westchnień dziewczyn na mój widok,
Jacob - Mary Sue? Czy po szkole też biegał z gołą klatą...

nauczycieli którzy patrzyli na mnie jak na psa..
Hehehe. Kubuś - aport! No przynieś kredę, to dostaniesz chrupka.

-Ile spałem? - powiedziałem do siebie i zacząłem szukać zegarka.
Nie ma głosów, to czymś trzeba zmącić tą ciszę.

Pewnie Rachel zrobiła dla swojego 'misia' ranny posiłek.
Trzeba wezwać karetkę! Mamy tu ranny posiłek!
Btw... to Paul jest wilkiem, czy niedźwiedziem?


Przejeżdżający kierowcy patrzyli na mnie jak na idiotę, było minus trzy stopnie a ja byłem w którkim rękawky. Cóż, widocznie nie wiedzieli ze istnieje takie coś jak wilkołaki.
Wiesz... gdyby wiedzieli, to patrzyliby trochę inaczej...

Wtedy zobaczyłem ją, była inna niż wszystkie, taka jakby skryta i raczej nie była duszą towarzystwa.
Tak w ogóle, to wyglądała na outsiderkę.

Edward unikał ją jak powietrze..
Tak... powietrze też unikało towarzystwa Belli. Tylko czasami posyłało od niej do Edwarda lekkie podmuchy wiatru, niosące ten cudoffny zapach. Chichotało przy tym opętańczo.
A tak naprawdę, to wszystko to była jego sprawka!


-Jasne. - a co innego mi pozostało? Jake, zachowuj się..
Jemu serio brakuje tych głosów...

[komentarzy 6] [Komentuj]

Analizatorskie 'refleksyje'

[avenitr] Ty jestes zboczona. Ja tworzę zboczone rzeczy.

Czasia

Czasia Maskotka Młota na Głupotę, czyli piękna i ponętna... Czasia! Jest ona słynną aktorką, grała nawet mężczyznę w jednym filmie. Nie dajemy komci za wklejenie jej na stronę, możecie jedynie liczyć na uścisk dłoni Ava. Czopy.

Co sądzisz o Czasi?
Jest boska! <3
Fajne! :)
Może być.
To facet o.o


Księga Gości

Ksiega Gości
Dodaj do Księgi
Wpisów w księdze gości: 11

Linki








Analizatorzy