Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Historyczne machlojki i wpływ lampienia się na wadę wzroku cz.1

Wieści z analizatorskiej nory


Ogłoszeń brak.





2 07 09 / 10:17:07

Historyczne machlojki i wpływ lampienia się na wadę wzroku cz.1



Kolejna analiza o Tokio Hotel. Co prawda, w tych paru odcinkach nie pojawia się ani Bill, ani Tom, ale głupota ałtorki zasługuje na oddzielną kategorię. Wiem, że analiza wcześnie (jak na nas), ale nie lubię jak mi coś na dysku wisi :> Analiza "Zmierzchu" następna w kolejce.
Pozdrawiam
Shad

Bloguś: KLIK

Analizowała: Shadi

Cz. 1 (Koniec szkoły jest początkiem nowych przygód...)
- Do zobaczenia w szkole!- powiedziałam i pocałowałam go w policzek. A kogo?
Hmmm… twojego psa? O posiadanie faceta cię nie podejrzewam

To był mój chłopak- Damian.
*uczonym tonem* jak byłam mała, to miałam zmyślonych przyjaciół, wiecie?
(ten komentarz ma ukryty sens *wskazuje palcem na cHuoPAkA ałtorki*)


Byliśmy ze sobą już 5 miesięcy, tak bardzo go kochałam,
To była wielka, wielgaśna miłość. Tak wielgachna i porażająca, że Romeo i Julia to przy tym jacyś lamerzy.

że każda chwila bez niego była stracona :).
O nie. Wraca moja paranoja. Doktor mnie okłamał, wcale mi się nie poprawia.

Zbliżał się koniec roku, wreszcie to, na co każdy uczeń czekał.
Nieprawda! Ja bez szkoły się nudzę. O pf. Ałtorki zawsze były inne.

Wakacje nie miałam jeszcze zaplanowanych, ale strałam się coś wymyślić, aby fajnie je spędzić.
E… żartujesz.

Niestety narazie jeszcze czeka mnie zaliczenie z historii na 5 na koniec
Dziecko, idę o zakład, że obrady Okrągłego Stołu kojarzą ci się z królem Arturem, więc… kończ waść, bo machasz waść jak cepem ot co!

, więc nie mogę się rozmarzyć bo nici będą z wakacji.
Tak, czwórka z historii to przecież taki dyshonor.

- Hej kochanie! Jak się spało- samej ;) - zapytał Damian jak tylko się spotkaliśmy.
- Doskonale, w końcu zmrużyłam oko.
*usiłuje pokazać :)*


- A wiesz, że nawet dobrze-
HA! Jednak go nie kochasz! Wiedziałam! Wszystkie tró luff sprawiają, że zakochana spać nie może!

i pocałowałam go.
Komisja etyki powinna dobrać ci się do tyłka! I czemu ten stół jest taki up…y?!

- To fajnie, a wiesz, że mi się śniłaś?!
Jak zaczniesz moczyć się w nocy, to wiesz, co jest tego przyczyną.

To był super sen, o nas, że wyjechaliśmy razem na wakacje itd.-
„I pływaliśmy w morzu itp. I całowaliśmy się itd. I w ogóle to etc.”

opowiadał mi tak długo o swoim śnie że się spóźniłam na lekcje :-)
I może ci jeszcze nie wpisała spóźnienia, co? Ja, jak spóźniłam się raz na lekcje i powiedziałam prawdę, mianowicie, że za długo jadłam śniadanie, to o mało nie dostałam uwagi. I gdzie tutaj jest prawo i sprawiedliwość?!

Wyjątkowo pani mi odpuszciła i nie wstawiła nieobecności (może z powodu konca roku).
Hm… a może to dlatego, że można spóźnić się 15 minut?... a nie, to byłoby zbyt oczywiste.

Lekcje, jak lekcje, wlekły się długo, ale ja miałam w sobie powera,
Padłeś? Powstań! Powerade.

takiego, że nic nie mogło mi popsuć humoru, wkońcu jutro koniec roku...
Co się tak cieszysz? Przecież i tak będziesz się nudziła. Tj. na dzień dzisiejszy.
Kiedyś wam opowiem, co ja robiłam na koniec roku. I to wcale nie było fun.


W domu
Tutaj wyjątkowo się zgadzam.

Siedziałam na gg, lapmiłam się w monitor.
A ja w ten monitor zaledwie patrzę i mam wadę wzroku! I gdzie tutaj jest…

Nagle na biurku zadzwonił mój telefon, odebrałam a tu mój tata zadzwonił, zdziwiłam się, bo ostatni raz dzwonił miesiąc temu.
Ojciec miał cię tak dość, że dzwoni co miesiąc? Co on ma darmowe minuty?

Odebrałam:
A po co?

- Halooo
„I’m your father, Luck”

- Coś się stało, że dzwonisz czy sobie o mnie przypomniałes?- burknęłam na niego.
No wiesz. Związek przyczynowo skutkowy. Przypomniał sobie -> dzwoni. Ja wiem, że przyczyna-skutek to raczej domena historyków, ale ty dziecko chciałaś zdawać na 5.

- Nie musisz sie tak denerwowac i odrazu wyskakiwać z buzią na mnie, mam dla ciebie ważną wiadomość!- powiedział tajemniczo.
Gdyby MÓJ ojciec mnie olewał i dzwonił raz na miesiąc, to zapewne bym powiedziała „słucham cię, drogi tatusiu”. Ta bohaterka w ogóle jakaś dziwna jest.


- Mam taką propozycję, czy chciałabyś przyjechać do mnie do Niemiec, a dokładnie do mojego domu, jak chcesz to możesz z mamą. - zaproponował.
„Przedstawię wam moją kochankę”

- A coś się stało, że nasz zapraszasz, czy tak poprostu ci się umyśłało?- zapytałam niepewnie.
Chce was sprzedać. Myślisz, że taki Hitler sam sobie autostrady budował?


- Pomyślałem, że będzie fajnie spędzić ze sobą miesiąc wakacji, odbudujemy nasze stosunki rodzinne. Uważam, że będzie super.
Najpierw się zastanów, czemu się rozeszliście. Potem pójdź na terapię rodzinną i możemy pogadać.

- Ok, ja się zgadam, ale musisz to przegadać z mamą, to ona decyduje.- postawiłam się.
Uo. Rebeliantka. Kto by się tam rodziców o cokolwiek pytał?! Pffff… no co najmniej jakby to oni nas karmili, wychowywali i płacili za kartę do telefonu.

- No to fajnie, więc kiedy mamy przyjechać?
- Przyjechać? – zdziwił się tata. – Przyjść. Pieszo. Przy okazji sprawdzicie stan autostrady.

- Może pojutrze, bo jutro to chyba masz zakończenie roku, więc musisz się przygotować i jeszcze pożegnać sie...
Troskliwy jest. Kupiłbyś tato kwiatki dla pani wychowawczyni, a nie…

Własnie to słowo pożegnać się bardzo mnie jakoś dotknęło, wtedy pomyślałam o Damianie.
Spoko. Może pomoże ci mieszać cement.

Przecież będzię mi go bardzo brakować.
Ale jest dobra strona. Wyśpisz się.

- Halooo, córciu, jestes?
- Tak tato, jestem, zamyśliłam się, przepraszam.- zmieszana odpowiedziałam.
- O. – Po drugiej stronie słuchawki zaległa cisza. – To takie… niespotykane.

- Do dobrze, bo myślałem, że ci się coś stało.
Zrobiła update do windowsa Visty I troszkę się wiesza, bo ma jedynie 512 MB RAM. To mniej niż jest minimalnie wymagane. Nie postarałeś się tatuś.

- O jaki opiekunczy- pomyśłam.
Kobieto, nie szalej tak, bo procesor ci pójdzie.

- Ciesze się że jadę razem z mamą, do zobaczenia tato, trzymaj się pa!
Od razu zmieniła podejście. I niech mi ktoś powie, że kobiety nie są materialistkami.

I rozłączyłam się. Pomyśłam przez chwilę, czy ja tam będę szczęśliwa?
Dziecko. To miesiąc. 4 tygodnie. 31 dni. No, jak zaczniemy liczyć godziny, to faktycznie może wyglądać przerażająco, ale bez paranoi.

A może powinnam zostać z przyjaciółmi i z Damianem.
Ja, jak jadę na wakacje, to nawet telefonu nie biorę, żeby mieć święty spokój. Ehu! W moich analizach jest za dużo związków autobiograficznych.

No własnie z Damianem, a co ja mam mu powiedziec.
Hmmm… „jadę na wakacje, wracam za miesiąc”?

Przecież dzisiaj w szkole tak duzo mi opowiadał, co będziemy robić.
*wyciąga kalendarz*, popatrz historyku, tutaj mamy lipiec. Po nim jest sierpień. Sierpień jest ustawowo wolny. Rozumie aluzje? Nie? No trudno.

Szybko rozwiałam swoje myśli
Myśli owe rozbiegły się po pokoju i poukrywały w najciemniejszych kątach, coby nie dostać się po raz kolejny do głowy bohaterki.

i pobiegłam na dół, do salonu, gdzie mam oglądała TV. Siadłam koło niej i nie wiedziałam od czego mam zacząć:
Zbyt wielu rzeczy nie wiesz, jak na osobę z piątką z historii.

- Mamoo...
- No słucham co?- zapytała, gapiąc się nadal w telewizor.
A potem ludzie się dziwią, że takie inicjatywy jak „cała Polska czyta dzieciom” spalają na panewce…

- Tata do mnie dzwonił i powiedział, że możemy do niego jechać na wakacje.
- Tak, wiem tata też do mnie dzwonił- odpowiedziała i popatrzyła na mnie.
Przecież tatuś mówił, że rozmawiał już z mamusią. Widzę, że twoja Vista faktycznie nie może uciągnąć na takim niskim RAMie.

- Mamo, to pojedziemy do niego prawda?
- Jeżeli chcesz to pojedziemy, ale pod jednym warunkiem...
„Weźmiesz 3 kilo cementu na plecy, a ja tylko jeden”

Cz. 2 (Smutny dzień...)

Spytałam mamę czy pojedziemy do niego ona na to:
- Ale pod jednym warunkiem...
Ałtorka dba o poziom intelektualny swoich czytelników i robi przypomnienie poprzedniego odcinka. Z takim zabiegiem mamy do czynienia w „Modzie na sukces” i „Pokemonach”.

- Jakim?- spytałam ze zdziwieniem.
- Która teraz jest godzina?- zapytała mnie mama, a mnie aż zatkało.
„Y… duża wskazówka jest na piątce, a mała na jedenastce”

- No, no... 19:15 a dlaczego pytasz i dlaczego zmieniasz temat?!
- Ja nie zmieniam tematu, tylko analizuje mój warunek!
Mama ma Windowsa 98 i musi wykonywać zadania po kolei.

- No własnie mamo, no to co to jest, powiesz wkońcu?- tu juz mnie troszki zdenerwowała.
Ojej. Powiedz, że cię molestuje i problem z głowy.

Posiedziałam w nim, posłuchałam sobie płyt i róznych mp3 na kompie.
Hy. Hy. *dzwoni do kolesi z ZAiKSu* halo? Ta pani piraci.

Na gg , byłam tylko ja i Damian.
Nawet Infobot cię nie lubi?

Hmm... powinnam mu teraz powiedzieć o wyjeździe czy może jutro "na żywo" przed lekcjami?
Masz dylematy, jakbyś co najmniej miała Rubikon przekroczyć. Wiem, że skojarzenie masz jedynie z kompozytorem o blond (obecnie czarnych) włosach, ale cóż.

Nie mogłam się zdecydować więc zaczęłam wyliczać jak małe dziecko: "Wpadła bomba do piwnicy napisała na tablicy...." (potem się sama z tego śmiałam, że zabawiam się jak 8-letnia dziewczynka. Z wyliczanki :)
Tutaj miał być zjadliwy komentarz, ale uznałam, że jest zbyt nieprzyzwoity. Nawet jak na mnie.

wypadło na to, że mu powiem jutro. Ok, widocznie los tak chciał heh...
Oszukaj przeznaczenie!

W szkole (rano)
A to ci fenomen.

Mama mnie podwiozła taksówką pod szkołe,a potem sama pojechała do domu,
Mama cię odwozi do szkoły? Tak sobie myślę… że ty chyba nie masz jeszcze historii. Przecież w klasach 1-3 jest tylko liczenie i takie tam…

Od bramy szkolenej do samego budynku było ok. 50 m.
„Policzyłam to moją trzydziestocentymetrową linijką z haj skul mjusikal”

Cały plac szkolny był biało-czarny (ubiór uczniów przeważał).
Niemożliwe! Przecież nauczycieli jest ZAWSZE więcej niż uczniów O.o co za dziwna szkoła.

Ale ja i tak z dalek zobaczyłam Damiana. Podeszłam do niego i nie wiedziałam, jak zacząć. "Kurcze dlaczego mi zawsze brakuje słów w ważnych rozmowach"-pomyślałam.
Bo cały twój RAM absorbują nieudolne próby myślenia. Sorry, ale nie wszystkim bozia dała podzielność uwagi.

Stałam tuż za nim on odwrócił się i spojarzał na mnie swoimi pięknymi, ciemnymi oczam.
No. Tak jak myślałam. Może go wziąć do tych Niemiec, ale facetowi pozwolą co najwyżej cement mieszać. Nie ten gatunek człowieka, jeśli wiecie, o co mi chodzi.

Staliśmy milcząc wpatrzeni w siebie chyba minute. Aż wreszcie ja coś z siebie wydusiłam:
- Fajnie, że już koniec szkoły nie?- zapytałam jakby nigdy nic.
- Tak, i ładnie słońce świeci.
- No.


- Tak, wreszcie będziemy mieć dla siebie dużo czasu, całe wakacje, cudownie!
- No własnie i tu jest problem Damian...- posmutniałam.
- Coś się stało? Powiedz, pomogę ci.
- Dobrze. Masz może ogrodniczki? Szkoda mi moich nowych spodni, a w lecie asfalt się potwornie roztapia.

Drrrrrrrr.... -dzwonek. Uczniowie szybko biegli na sale gimn.
Następnie, uczniowie udali się do kl. żeby odebrać świad. i nikt ich więcej nie wid., gdy opuścili szkoł.

by tam jakoś przetrwać gdzine pożegnalnej nudy p. Dyrektor. Więc i ja z nimi pobiegłam. Pomyślałam, że stchórzyłam, ale ja nie mogę tego nie powiedziec i wyjechac bez słowa. To byłoby okropne.
Jezus. Ja rozumiem. Zdarzają się wypadki przy pracy. Możesz wpaść do betoniarki, dostać udaru, albo złamać paznokieć. Ale jasna cholera, przecież wrócisz! Zachowujesz się jak Wilhelm Keitel podpisujący kapitulację! Tylko tak się składa, że on nie bardzo miał widoki na przyszłość.
… a z resztą. I tak nie wiesz, kim był Keitel, historyku ty mój.


W szkole (popołudniu)
Moje zakończenie trwało do 11. Włącznie z mszą. Ona nie chodzi do szkoły, tylko do placówki poprawczo-wychowawczej.

- Chodź usiądziemy- zaproponował Damian. (chciał, żeby mu wyjaśniła, co się dzieje – przyp. Shad)
Ok, dlaczego nie. Obok bramy była ławka, taka niewielka, ale spokojnie się mieściliśmy na niej :). Damian mnie przytulił i kazał kontynuować:
Musiał ją utulić, żeby się zmieścili. Spoko, na Onecie pisali, że krągłości są apetyczne. Tak mówi Onet, więc tak jest. Nad Onetem stoi tylko Google.

- Bardzo mi przykro, ale ja jutro...
„…Jadę wspierać wschodniego sąsiada w jego dziele odbudowy państwa”
*włącza podkład muzyczny* Rebuilding an army. Make the nation proud. The Reich is… echu, echu. Reszta nie nadaje się do cytowania.
***

Piiii... klakson samochodu mamy słychać było dość dobrze. Mama otworzyła drzwi i krzyknęła:
- No jedziesz, czy nie?
- Tak, tak już zaraz.
- No to się pospiesz- mama mnie zawsze popędzała.
Mnie pani od polskiego wiecznie popędza. Wiesz, że od tego można nabawić się wrzodów żołądka? Proponuję bunt! Kupię ci transparent, będzie fajnie.

- Przepraszam Damian, ale nie powiem ci tego teraz bo musze jechac. Przykro mi że zawsze musi coś nam przeszkodzic ale widocznie tak już jest. Damian nic nie mówił tylko patrzył na mnie.
Damian za dużo patrzy. Ja też patrzę i mam wadę wzroku. Bohaterka natomiast się lampi i wszystko jest w porządku. Proponuję nową kampanię TVP „cała Polska się lampi”.

Na koniec mojego pożegnania pocałowałam go tak mocno jak mogłam.
Przeczytajcie definicję sadyzmu.

Chyba go musiało przytkac- myślałam
Wiesz, tak się jakoś składa, że normalni ludzie, gdy się całują, to nie bardzo mogą mówić (czyt. są zatkani). Ale nie wiem dlaczego tak jest.

idąc do samochodu mamy. Smutna wsiadłam, zapięłam pasy, a mama do mnie z pytaniem wyskoczyła:
Ja pytania zazwyczaj po prostu zadaję, ale ja generalnie jakaś taka staroświecka jestem.

- Nie powiedziałas mu?
- Nie... :(
Przekazanie mu tej arcyważnej wiadomości przekraczało jej możliwości. Niestety, pocztą cesarską to ona nie była.

Ona zawsze była "lekiem" na moje zmartwienia. Będąc w centrum, w tutejszym barku zauważyłam Kaśkę, moją największą kupelę. Z nią to jak z siostrą bliźniaczką :)
O matko. A która podśpiewuje „stanowisz rzecz jasna jedynie odbicie, jednak ze wspólnie spędzimy życie”? W ogóle, wyobraźcie sobie, jak wasza siostra bliźniaczka siedzi w łazience. No koszmar.

- Siemka Kaśka, a co ty tu robisz?- z zaskoczenia zapytałam ją.
Wymalowała barwy wojenne i wzięła skubaną z zasadzki. Hej koleżanko, wiesz, że Japończycy brali z zasadzki Amerykanów? Wiesz? Wiesz? Mordo ty moja, duszo historyczna.

- Przyślij mi jakiegoś chłopaka z Niemiec- dodała Kaśka śmiejąc się.
O NIE! Wszyscy Aryjczycy są moi :( Tutaj jest twoja parafia, Katarzyno niewierna!

- Ok, masz to załatwoine- i mrugnęłam okiem do niej.
*maluje barwy wojenne*

- Spójrz kto siedzi dwa stoliki odemnie.- szepnęła do mnie.
- O boże!- krzyknęłam.
Odczep się od Pana Boga! Twoja funfela jest niewierna, a ty fatygujesz Stwórcę?! No bezczelność. A nawet beszczelność!

- Ciii...cho, bo nas usłyszą Nie mogłam uwierzyć w to co widze, tam we dwoje siadzieli, Gośka- moja koleżanka z klasy i... Damian. Migdalili się, że aż patrzeć się nie dało.
Oczywiście. Jak ona się migdaliła, to było okej. W okuuu bliźniego belkę…

Nie mogłam dłużej się na to gapić.
Mogłaś się lampić. Byłoby w porządku.

Pozegnałam się z Kaśką i poszłam do mamy:
Z liścia mu było dać. A potem rosną takie wychowane bezstresowo...

W domu
Puk! Puk!- słyszałam z góry jak ktoś głosno puka do naszych drzwi. Otworzyłam je i zobaczyłam...
Damiana z kwiatkami. Na bank. Albo tatusia ze składaną betoniarką.


Cz. 3. ( No to w droge na wakacje... :) )
Zeszłam na dół, po schodach, aby otworzyć drzwi. Pociągnęłam za klamkę i ujarzałam przed sobą Damiana. Poprostu mnie wmurowało jak go zobaczyłam. Stał i powiedział:
Stanie było tak ważną czynnością, że trzeba było o niej wspomnieć. Było prawie tak ważne jak kontrolowanie oddychania.

- Dowiedziałem się, że jedziesz do Niemiec, do taty na cale wakacje.- sumtno powiedział.
Odkąd wakacje mają miesiąc?... mam zacząć się już pakować? O nie! Dwa miesiące bez matematyki i basta!

- Tak, własnie chciałam ci powiedzieć, ale nie zdązyłam.
- Kiedy wyjeżdżasz?- zapytał niepewnie.
- Niestety jutro- odpowiedzialam i w tej chwili, gdy to mówiłam, pomyśałam- Niestyty? No nie powiedziałabym że niestyty i przypomniałam sobie o tym co widziałam z Kaśką dzisiaj popołdniu. Postanowiłam udawać ślepą i naiwną idiotkę.
W tym momencie powinien nastąpić tekst w stylu „nie musiałaś udawać”, ale to przecież takie sztampowe. A więc: dziecko drogie, twoja maska była tak przekonująca, że rodzona mamusia by nie zauważyła różnicy!

Kontynuowałam gadkę z nim jakby nigdy nic.
- Będę tesknić- odpowiedział
- Taa napewno- szepnęłam sobie pod nosem.
Ironicznie, zapomniałaś dodać. Ironia jest przecież super trendi kul.

- Co powiedziałas?
Ups! Słyszał?- zaniepokoiłam się!.
I co? Było mu powiedzieć „ja też, misiu pysiu”. AŁtorki…

- Jaa...ja powiedziałam, że też będę tesknić- i przymusowo się uśmiechnęłam. Wtedy Damian chciał mnie pocałować, tak na pożegnanie. Ja odsunęłam się i powiedziałam:
„Już zbyt dużo ode mnie dostałeś. Odejdź rycerzu i nie wracaj więcej!”

- Sorry, ale musze isć się pakować- i zamknęłam mu drzwi przed nosem. Może i byłam w tej chwili największą małpą na świecie,
Nie *kręci głową* Lao Che to lepiej określili: świński blondyn. Z akcentem na świński.

ale nie mogę tego znieść gdy widze jak ktoś mnie zdradza itp,
Ale zdrady to coś tak powszechnego i akceptowanego, że naprawdę nie bardzo rozumiem o co ci chodzi. Chociaż, z powyższej wypowiedzi wynika, że dość często cię zdradzają. Ale cóż, jak się jest człowiekiem, przed którym nawet Infobot siedzi na niewidocznym…

a potem się normalnie zachowuje, jakby nigdy nic. Pobiegłam do pokoju, byłam zła, ale i też bardzo smutna. W koncu nie można odkochać się w 2 godziny.
…nie? .

Był już wieczór, postanowiłam że powinnam zadzwonić do Kaśki i ostatecznie się pożegnać.
Mhm. Już to widzę.
- Paaa
- Paaa
- Buziaczki!
- Tobie też!
- A wiesz, że Marek…
- Nie gadaj!
- Dobra, naprawdę muszę kończyć. To paaa
- Paaa….
(….)


Wzięłam telefon, wykręciłam numerek i ...
Przyjaciółki ałtorek mają numerki, ponieważ to brzmi bardziej sweet i dwuznacznie.

- A no już chyba mam wszystko. Dzwonie żeby się pożegnać.- powiedziałam smutno.
- Będzie mi cię brakowało :(
Zaczyna mnie to wnerwiać.

- Mnie ciebie też Kaśka...- i prawie się obydwie rozryczałyśmy :)
To tylko miesiąc *wali głową w blat biurka*

- Koniec! Nie możemy się przecież rozryczeć, cieszmy się bo są wakacje :)
… już się rozryczałyście, kretynko.

- No masz racje. To narka, trzymaj się Karolcia i pamiętaj o mojej prośbie- powiedziała Kaska i w tej chwili zachichotałysmy.- Aaa... i jeszcze dzwoń do mnie często!- dodała\
Play wprowadził nowy romaning. Ale ciebie to nie obejmie. Hy hy.

Rozłączyłam się... pomyślałam, że jakoś będzie dziwnie tam w Niemczech. Samej, bez przyjaciół.
Języka nie umiesz, historii nie znasz… w ogóle proponuję siąść i się rozpłakać.

Za mgłą widziałam jakiegoś chłopaka, który trzymał mnie za rękę i nie pozwalał mi pojechać... Nie była to jakaś osoba źle nastawiona do mnie,ale wręcz przeciwnie...
Prorok! A oszukać przeznaczenia nie umiesz.

Rano

Drrr...! "kurde co to"- burknęłam. No nie... :/ to budzik. Ja nie mogę już 8!!!
Szczerze powiedziawszy. To żeby umyć zęby, uczesać się i ewentualnie ubrać wystarczy godzina. Maksimum półtorej. Po co wstawać o tak barbarzyńskiej porze? nawet na śniadanie by zdążyła zejść

Biegiem zaczęłam się ubierać, gazem zjadłam śniadanie i poszłam sprawdzić (chyba już 100 raz) czy wszystko mam.
I tak czegoś zapomnisz. Zawsze tak jest. Po co walczyć z Losem.

"No to w droge, na wakacje...". Pełna zadowolenia i radości, zeszłam na dół.
Przez ostatnie dwa dni dramatyzowałaś, że umrzesz bez swoich funfelek. Te zmiany nastrojów są bardzo intrygujące.

- A czym się tak zmęczyłas, ktoś cię gonił?- zaczęła się śmiać
- Nooo, mamo, spójrz ile to może ważyć!- wykrztusiłam z siebie.
- A co ty tam wzięłaś- zdziwiła się mama.
- No to co jest mi potrzebne.
„czterdzieści osiem błyszczyków, trzy pudry, cztery paczki żyletek, dwie paczki prezerwatyw, bo zamierzam odegrać się na tej męskiej gnidzie”.

Siadłam na krześle w kuchni... Aż wreszcie podjechała taksówka, która nas miała zabrać na lotnisko. Wyszłam z domu, popatrzyłam na niego i powiedziałam szeptem- "Żegnaj domku!" ...
Adekwatne słowa. Bo jak zepsujesz autostradę, to nie sądzę żeby rozeszło się po kościach. Wejdą ci na hipotekę i te sprawy.


W samolocie

No i jestem, zapięłam pasy. Pilot życzył miłej podróży i frrru... odlecieliśmy :) Do Magdeburga (tam miałam mieszkać) było 4 godziny lotu.
… do EGIPTU jest pięć. A EGIPT to inny kontynent! Wiem, że jesteś historykiem, nie geografem, ale…

Po 2 zachciało mi się do kibelka :) więc poszłam. Znajdował się on na końcu. Idąc do niego, zauważyłam 2 chłopaków mniej więcej w moim wieku...
… braci Kaulitz?

Mieli dość nietypowy styl, ale mnie on się bardzo podobał.
Lubisz facetów, na których widok krzyczy się „o Boże! Jaka brzydka dziewczyna!”?

Poszłam tam gdzie miałam i gdy wracałam to znowu polampiłam się trochę na nich.
Myślałam, że lampić można się tylko w monitor.

Aż przeszłam moje miejsce. Mama mnie zawołała. Okazało się, że siedzieli koło nas.
Brawo! Test na bystrość pani oblała.

W trakcie gdy się cofałam do mojego miejsca, ci własnie dwaj śmiali się pod nosem.
Naprawdę nie wiem dlaczego.

Z tego co wyczułam śmiali się ze mnie. Popatrzyłam na nich i też się uśmiechnęłam.
Uśmiechać nie równa się śmiać się. Mylisz podstawowe pojęcia, historyku.

Potem zaczęli coś do siebie szeptać. (zauwazyłam to kątem oka ;) ). Oni nagle poszli w tą stonę gdzie ja poprzednio.
Poszli razem do toalety? A myślałam, że te plotki to pomówienia.

Gdy wracali też (specjalnie) tak jak ja, przeszli swoje miejsce.
Ty nie ominęłaś swojego miejsca specjalnie. Zaczynasz sobie wmawiać różne rzeczy. -> http://www.poradnikpr.info/?p=1068

Zaczęłam się śmiać, oni ze mną również, aż jeden z nich odewał się:
Podryw na pomylone miejsce. W którym my wieku żyjemy?!

- Siemka, jestem Bill, a to mój braciszek Tom
„Jesteśmy miłymi chłopczykami i bardzo się lofciamy”

- Spadaj nie jesteś moją mamuśką, sam umiem się przedstawić- ochrzanił swojego brata i uderzył go lekko z łokcia. (oczywiście dla żarów)
Dobrze, że to zaznaczyłaś. Już miałam dzwonić po ochronę.

Tak zleciało nam te 2 godziny,
Na biciu się dla żartów i pytanie, dokąd lecą?

Pomachałam ręką na pożegnanie chłopakom.Już ich nie spotkam,szkoda- pomyślałam.
Wmawiaj sobie dalej.

Mama ciągnęła mnie, bo ja byłam wgapiona w nowopoznanych chłopaków.
Odwzajemnili ci równie intensywnym lampieniem? Równowaga musi być.

Razem doszyśmy do jakiegoś faceta. Czy to jest on? Czy to jest mój tata? Przecież nie wiedziałam jak wygląda, nie znałam go od urodzenia.
To po co do niej dzwonił, skoro najwidoczniej się do niej nie przyznał? W otoczeniu bohaterki nawet wyrodni ojcowie zdobywają się na głębsze uczucie?
- Witaj!-odezwał się z nienacka.
Szkoda, że nie z niemiecka.

Po krótkim wymianie zdań typu: "Co słychać, jak w szkole?"
Na które to pytania nawet nie słuchał odpowiedzi.

Wygląd miał dość nietypowy, ponieważ na tyle samochodu, na karoserii znajdowało się jakieś logo.
To faktycznie TAKIE NIESPOTYKANE w naszej Polszy.

Słowa nawet takie romantyczne- pomyślałam. Musiał je napisać ktoś bardzo dojrzały i znający się na rzeczy.
Czy Gosia Andrzejewicz vel Andrzejczuk jest dojrzała i zna się na rzeczy? Przecież to w jej stylu. Poza tym, co za idiota rozsiewa teksty niewydanych piosenek?

pod tym tekstem był nr do jakiegoś Gustva, no może ja jestem wścipska, ale też go sobie w komóreczce zapisałam.
Niemoralne dziewcze.

Po ok. godzinie jazdy tym dziwnym samochodem, przez okno ujrzałam wyrąbiście super ładną wille. Zdziwona zapytałam:
- Tato, to twój dom?
- Nie, ja mieszkam w komórce obok.

Rano
Obudziłam się gdzies o 10. Popatrzyłam przez okno. I pomyślałam: "No i jestem kilkaset kilometrów od domu, więc musze coś ze sobą zrobić, aby tu było super..."
Wpada do obcego kraju i zaczyna się rządzić. Potem dziwota, że Polacy mają taką fatalną opinię.

"SIEMANKO RODZINKO"- zaczęłam się drzeć z zaskoczenia ! Tata aż troche polał się kawą, bo było to dla niego nowość, że się tak czasami dre.
Obawiam się, że poczuł również nagły spadek ilości szarych komórek, to dopiero musiał być szok.

Do moich zwyczajów zalicza się tzw. leżakowanie.
Jak w zerówce?

Czasami gdy mam potrzebe i możliwość, to po zjedzeniu jakiegoś porządnego jedzenia, kładłam się na łóżku i trawiłam hehe...
Faktycznie, to takie męczące hehe…

Nie wiem dlaczego, ale jakoś w tych Niemczech są wyższe półki niż u nas- w Polsce. Może i wyżsi ludzie tu są-
No tak. Niebieskoocy blondyni, dwa metry wzrostu. Nie wiedziałaś?


To on, to ten chłopak z samolotu- zorientowałam się.
- OoO, dzięki za pomoc!
- Nie ma sprawy- odpowiedział i uśmiechnął się tak pięknie, że mnie o mało co nie powaliło.
-A my się przypadkiem skądś nie znamy, jakoś wydaje mi się, że kiedyś się widzieliśmy-dodał.
- Ta… podrywałeś mnie na ominięte miejsce, ale to strasznie wieśniackie było.

Pośpieszyłam się, żeby Bill na mnie długo nie czekał, bo nie lubie się spóźniać ;)
Chyba, że są to lekcje.

- Co się tak lampisz, nie widziałeś nigdy jak się robi zakupy do domu?- zaczęłam kpić :)
On się lampi, żeby nie mieć wady wzroku.

- To teraz prowadź Karolinko- zażartował.
Dowcipniś.

W pewnej chwili nasze ręcę znalazły się na tym samym owocu. Popatrzyliśmy na siebie i już zbliżaliśmy się do siebie, by się pocałować a tu...
Całowanie się na pierwszej randce jest źle widziane. Całowanie się nawet bez pierwszej randki to już w ogóle demoralizacja.

Chwila, ale ja nadal nie wiem czy blisko mieszkają-powiedziałam sama do siebie. Chłopaki stali jeszcze 3 min przed furtką mojej bramy. Postanowiłam, że się pogapie z ukrycia troche i zobacze gdzie pójdą.
James Bond pracuje sam, nie rób sobie nadziei.

*** autorka analizy w żaden sposób nie identyfikuje się z żadnym fragmentem, a tym bardziej całością przytoczonego tekstu utworu muzycznego. Cytat nie ma na celu propagowania ustrojów totalitarnych, a jedynie ośmieszenie stereotypów i nie odzwierciedla w żaden sposób poglądów przytaczającego



[Powrót] [Komentuj]


  • Data: 29 08 09 / 20:17:06 Nawiązania do infobota (kwik!) i znajomości historii ałtorki - żenialne :D
    Napisał/a: Linn


  • Data: 9 07 09 / 21:44:30 testoffy :)
    Napisał/a: af


  • Data: 9 07 09 / 00:26:49 "- Halooo
    „I’m your father, Luck”"

    FAIL!
    Napisał/a: Coockie Monster


  • Data: 6 07 09 / 09:33:43 albo, że oni cały czas za nimi biegają xDD A odnośnie analizy, bo poprzednio zapomniałam, to co miałabym napisać? Bo, że jest świetna, to zbyt często pisane... Aby było oryginalniej moge napisać, że jest straszna i makabryczna, co w moim słowniku może oznaczać dosłownie wszystko od tego, co znaczy normalnie po: "bardzo mi się podoba/jest świetne" nie wymieniając już innych po drodze... ^^
    Napisał/a: El


  • Data: 6 07 09 / 09:30:28 przeczytałam już wcześniej. Ale jeśli ktoś lubi komentarze, to mogę coś napisać... Szczególnie, że mam chwilę czasu. No i cztery to mało. Otóż tak sobie myślę i wymyśliłam, że jakby one tak czesto wpadały (dosłownie i czasem również nie) na kogoś sławnego to byłoby to albo niemożliwe, albo by oznaczało, że jest jakieś dziesięć napiszmy tu zespołów "Tokio Hotel" w Niemczech i jeszcze jakieś drugie dziesięć rozproszone po świecie. ^^ No... może trochę więcej...
    Napisał/a: El


  • Data: 2 07 09 / 19:52:33 Nikasek: dlatego, że owa ałtorka zarzeka się, że ma 5 z historii! (wątek autobiograficzny ;D), ja to tylko weryfikowałam.

    Ana: mail kontaktowy znajduje się na górze strony: mng.kontakt@gmail.com
    Jeśli chodzi o onet, to możesz pisać na sshadi@op.pl, ale wolałabym żeby sprawy 'służbowe' były załatwiane przez wspólny adres.
    Napisał/a: Shadi


  • Data: 2 07 09 / 18:35:59 Czy możecie podać jakiś mail do was? Np. z onetu, albo wp?
    Napisał/a: Ana


  • Data: 2 07 09 / 18:09:37 czemu tak uwzięłaś się na biedną ałtorkę i jej wiedzę historyczną? :(((
    Napisał/a: nikasek


  • Data: 2 07 09 / 11:48:17 'Nawet infobot Cię nie lubi?' ;D Analiza kwikowa xD
    Napisał/a: Cherry



  • Analizatorskie 'refleksyje'

    [avenitr] Ty jestes zboczona. Ja tworzę zboczone rzeczy.

    Czasia

    Czasia Maskotka Młota na Głupotę, czyli piękna i ponętna... Czasia! Jest ona słynną aktorką, grała nawet mężczyznę w jednym filmie. Nie dajemy komci za wklejenie jej na stronę, możecie jedynie liczyć na uścisk dłoni Ava. Czopy.

    Co sądzisz o Czasi?
    Jest boska! <3
    Fajne! :)
    Może być.
    To facet o.o



    Księga Gości

    Ksiega Gości
    Dodaj do Księgi
    Wpisów w księdze gości: 23

    Linki









    Analizatorzy