22 01 10 / 23:32:00
CyberBella i z(a)mieszany narrator.
Dzisiaj mamy na kolację kolejną aŁtorkę, która myśli, że jest oridżinalna. W związku z tym robi z Belli cyborga, Jessicę zmienia w wyimaginowaną formę życia... i tylko Edward pozostaje równie boski, co zawsze. Na domiar złego nie potrafi zdecydować się na jedną formę narracji.
Cóż, w końcu bywało gorzej, nieprawdaż?
Analizowała:
Lithieu
Bloguś:
KLIK
(Od AŁtorki)
Blog poświęcony opowiadaniu o bohaterach Twilight.
Dum, dum, dum...
Tylko tutaj przeczytacie inną jego historię.
Chciałabyś złotko.
W jaki sposób poznają się bohaterzy.
Zapewne są to bardzo zajmujące historie.
Jakie niebezpieczeństwa będą im zagrażać.
Cóż... na cokolwiek by się nie przygotowywali - ciebie pewnie nie przewidzieli.
Kiedy Bella przeżyje swój pierwszy pocałunek
Z kim? Mamą? Tatą? Babcią? Dziadkiem? Wujkiem Staszkiem? Ciocią Klocią? Kuzynką lesbijką?
oraz jak bardzo przystojny jest Edward.
Tfu, tfu, tfu... to jakaś zaraza jest, czy co?
Mam nadzieję że opowiadanie Was wciągnie
Niczym macki z sedesu.
i razem z bohaterami przeżyjecie
(Zobaczymy...) różne przygody.
Współczuję bohaterom... i sobie. To będzie prawdziwa szkoła przetrwania.
Mój drugi blog to
www.camp-rock-movie.blog.onet.pl
*wpisuje adres na listę linków zakazanych*
(Rozdział I)
001. Głębokie spojrzenie...
Dobrze, to kto będzie się topił? No co? Pomarzyć nie można...?
Dziewczynę z głębokiego snu wyrywa dzwoniący budzik.
Znowu... boChaterki mają pecha. AŁtorki zawsze podstawiają im te chamskie budziki.
Już czas wstawać.
Żartujesz.
Dzisiaj Bella pierwszy raz pójdzie do szkoły w Forks.
Wydarzenie to będzie w jej życiu równie ważne, co pierwsza miesiączka.
Szkoda tylko, że nie była na rozpoczęciu roku szkolnego i idzie do niej w samym środku tygodnia.
No, no, no... nie ma to jak zadbać o 'wejście smoka'.
Wszyscy będą się na nią patrzeć.
W końcu Mary Sue.
Bella z osiągnięciem wyłącza budzik i wstaje.
O tak, jest to zaiste spore osiągnięcie.
Poziom trudności tego zadania jest wprost proporcjonalny do ilości wypitego dzień wcześniej trunku.
Jeszcze nie wszystkie walizki ma rozpakowane, więc za bardzo nie wie co na siebie włożyć.
*wyciąga notes* Problemy z garderobą - zaliczone.
W końcu wyciąga niebieską bluzkę i pierwsze z brzegu dżinsy.
Żądam określenia rodzaju dekoltu, oraz koloru i kroju spodni.
Udaję się do łazienki,
To idź, opcio nie ucieknie (raczej). W końcu higiena jest ważniejsza od pisania blogasków... prawda?
Btw... wizyta w łazience - zaliczona.
gdzie na szczęście jej kosmetyczka już leży i nie musi jej szukać.
Dziewczyna musi nie grzeszyć urodą, skoro kosmetyczka sama jej szuka.
Staje przed lustrem i przygląda się sobie.
Przypomniał mi się skecz Kabaretu Młodych Panów...
"- Lustro w domu masz?
- Pewnie, że mam.
- Patrzysz czasami?
- Pewnie, że patrzę.
- I co, boli?"
Jest taka blada,
*mamrocze pod nosem* Twoi przyszli znajomi i tak będą bledsi...
dobrze że w tym miasteczku rzadko wychodzi słońce, przynajmniej nie będzie się wyróżniać aż tak.
Ba, a nawet jak słońce już wyjdzie, to jego promienie i tak się od niej odbiją. Rozproszą się sprawiając, że jej skóra zalśni tysiącami drobnych bry... khem. Jeszcze nie.
Podobno jej mama ma jakieś korzenie albinosa i dlatego jej cera jest taka śniada.
Lulz... to co? Jej matka faszerowała ją tymi korzonkami, czy jak? W sumie roślinki są smaczne, zdrowe...
Dziewczyna z westchnieniem rozczesuje włosy i wraca się do pokoju.
Dobra owieczka. Nawróciła się na drogę pokoju.
Jej ojciec Charlie jest już od wczesnego ranka w pracy.
Skoro już o religii mowa - kto rano wstaje...
Jest tutejszym policjantem.
Czyli wymarzony tatuś dla nastolatki, która notorycznie pakuje się w kłopoty.
Bella z pokoju bierze jeszcze plecak i schodzi na dół.
Czas na śniadanie!
Na śniadanie przyszykowywuje sobie płatki i nie śpiesząc się, je.
Cierpię widząc takie zdania.
Pisanie z perspektywy 'komentatora' nie jest najlepszym pomysłem w tym przypadku.
Dobrze, dobrze... zejście na śniadanie - zaliczone.
Do wyjścia zostało jej dokładnie 7 minut.
Co do sekundy?
Gdy skończyła jeść, miseczkę umyła i powoli zaczęła się zbierać do wyjścia.
- Zbieramy się! Ręka - do nogi! A dupa - siad.
Szła tak rozglądając się po drodze.
Pod nogi lepiej patrz.
Coś jej tutaj nie pasowało.
Nadgarstek nie wskoczył na swoje miejsce?
W Forks jest zupełnie inaczej niż u niej w Phoneix.
+1 do percepcji
Tutaj nie tętni życiem.
Wybacz, przysnęłam. Co nie tętni życiem?
Jest tak...ospale.
*zerka na komentarz wyżej* Trafne.
Deszcz który mżył, przeobraził się w gęstszy deszcz więc Bella przyśpieszyła kroku.
Za to gęstszy deszcz zmienił się w deszcz, który lał.
Do szkoły doszła w jakieś 10 minut.
Teraz pytanie - czy było to dokładnie 10 minut?
Idąc korytarzem potknęła się i wpadła na swoją rówieśniczkę.
Mówiłam - patrz pod nogi złotko.
- Ojej. Najmocniej przepraszam, potrafię się potknąć nawet na prostej drodze.
Zawsze to jakaś umiejętność.
- Bella nieśmiało się uśmiechnęła.
A zęby jej były niczym te gwiazdy świecące na nocnym niebie - żółte i porozmieszczane daleko od siebie.
- Nic się nie stało. Jestem Jessica. - dziewczyna, która stała przed nią uśmiechnęła się szeroko.
Międzygalaktyczny pojedynek na uśmiechy.
- Bella. Miło mi Cię poznać. - przedstawiła się grzecznie.
Bardzo dobrze. Przeciwnika się nie lekceważy.
No tak, pierwszy dzień a już potrąca ludzi.
A tatuś jest policjantem. Huhuhuhu...
Potykała i przewracała się dosc często. Miała to już w zwyczaju.
Czyżby w gatunku Mary Sue zaszła jakaś mutacja? Bo ten przypadek, to jakiś dziwny jest.
- Jesteś nowa? Wcześniej Cię tu nie widziałam. - wypaliła Jessica.
+1 do percepcji
Jest więc 1:1.
- Tak, to mój pierwszy dzień w tej szkole. Mam nadzieję, że się tu nie zgubię.
Proponuję zainwestować w mapę, kompas i ubranie przydatne w przedzieraniu się przez żywopłoty.
- mimowolnie się zaśmiała.
Nie chcem, ale muszem?
- Dasz sobie radę. Ja też od nie dawna tu jestem. Doszłam w tamtym roku.
Faktycznie od niedawna, zapewne nie zdążyła się jeszcze zaaklimatyzować.
Do jakiej klasy Cię przydzielili? - zapytała dziewczyna.
Na pewno do twojej.
- Hmm...Do I b. - odparła Bella.
B jak Bella, B jak baran, B jak brzydal...
- O, to się dobrze składa. Jestem z Tobą w grupie. - uśmiechnęła się szeroko Jessica.
A nie mówiłam?
- Uff... To dobrze. - odetchnęła z ulgą Bella.
No, bardzo dobrze. Mapę i kompas już masz.
- No to chodź bo się spóźnimy. A tutejsi nauczycieli nie lubią gdy ktoś się spóźnia. Uwierz mi. - odparła.
Spoko, bo normalnie to im wisi czy wejdziesz z dzwonkiem, czy 30 minut po.
Poszły wzdłuż korytarzem do klasy chemii.
Chemia, była znaną w całej szkole wredną nauczycielką od... fizyki!
Oczywiście Bella usiadła z Jessicą.
No oczywiście. O nic innego bym jej nie podejrzewała.
Rozejrzała się po klasie i zauważyła że prawie każdy się na nią patrzy.
Było to, oczywiście, normalne. W końcu byli tylko plebsem przy Mary Sue.
Na szczęście nie musiała się przedstawiać.
*patrz komentarz wyżej - Mary Sue*
Lekcja minęła nawet fajnie. Nadal omawiano o czym będą się uczyć tego roku.
Ambitne.
Na przerwie Jessica zapoznała Bellę z innymi swoimi przyjaciółmi.
W końcu był to jej zakichany obowiązek. Psiapsiółkowatość i te sprawy...
- Chciałam Wam przedstawić Bellę - zarekomendowała dziewczyna.
- Chciałabym wam przedstawić słownik. - Zarekomendowała Analizatorka.
- Hej. Jestem Angela. - śliczna brunetka podała rękę uśmiechając się miło.
Czyją rękę podała?
Wiem, czepiam się.
- Ja jestem Mike. - przywitał się chłopak.
Pojawia się Marysia Zuzanka i już wszyscy są grzeczni, mili... bleh.
Więc Bella poznała chyba z 5 nowych osób.
Tyle ludu! Jak ona ich spamięta?
Wydaja się mili. Ma nadzieję, że i z nimi się zaprzyjaźni.
Pozory mylą złotko.
Potem przyszła pora na lekcję wf'u.
Będą ofiary w ludziach?
Tego przedmiotu nie lubiła najbardziej.
Maruda. WF nie jest taki zły.
Gdy z kimś grała, to ta osoba zawsze wychodziła skontuzjowana.
Oczywiście Mary Sue tylko się broniła.
Postanowiła, że dzisiaj sobie odpuści.
*głośno* Och! Wasza Łaskawość!
*cicho* Leń.
Postara się załatwić zwolnienie na ten przedmiot, aby nikt nie musiał przez nią jechać do szpitala.
Do tego wyrozumiała, miłosierna i współczująca...
Oglądała tak jak dziewczyny grają w siatkę.
*próbuje obejrzeć coś tak, jak się gra w siatkę*
Odbiór oczami?
Wcale nie chciałaby teraz stać i odbijać piłkę bo nie trafiłaby do celu.
W sumie cel (czyt. boisko do siatkówki) jest dość duży...
Po wf'ie miały jeszcze język polski.
Jesteśmy zaiste szczęśliwym narodem. Wszyscy zawsze uczą się naszego języka.
Zleciał bardzo szybko, ponieważ lubiła ten przedmiot i nie wyczekiwała z utęsknieniem przerwy.
Logiczne.
Po trzeciej lekcji dziewczyny zmierzały w stronę stołówki.
- Dobrze, że tutaj też można coś przekąsić. - powiedziała zadowolona Jessica.
Ano... macie szczęście, że rodzinka C. zadowala się mniej wyszukanymi posiłkami. xD
Idąc tak i rozmawiając ze sobą, Bela znowu na kogoś wpadła.
Że co? Wiec Jessica to tylko wytwór chorej nastoletniej wyobraźni?
Już drugi raz tego dnia.
Zdarza się. Może poprawi swój osobisty rekord?
Odkręciła głowę w stronę ofiary i zaniemówiła.
Cyborg! Bella była cyborgiem! A, stąd ta niezdarność.
Cóż... skoro odkręciła głowę, to ośrodek mowy (że się tak wyrażę) przestał działać.
Spoglądały na nią śliczne, błyszczące jasno-brązowe oczy...
Nagromadzenie tylu przymiotników do opisania jednej małej części ciała pozwoliło mi dojść do wniosku, że oto mam zaszczyt przedstawić państwu Boskiego Eduarda I Kamiennolicego aka Jestem-Tak-Zajebisty-Że-Świecę-Się-W-Słońcu Cullen.
aż ją zatkało....
Po raz drugi.
Nie, przepraszam. Wtedy tylko zaniemówiła.
Można było w nich utonąć.
Ha! Mówiłam - będzie topielec!
(Od AŁtorki)
******************************************************
Droga Mleczna! <3
Mam nadzieję, że się podoba.
Nadzieja matką głupich.
Piszcie w komentarzach oc o tym sądzicie.
Kolejna masochistka.
Żeby mi się chciało komciać.
To jest moje pierwsze opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość.
Czyt. krytyka niemile widziana.
I uprzedzam, ze historia dopiero się zacznie. ;)
Literówka jak rozumiem? AŁtorce chodziło o histerię.
Chętnie wymieniam się do Affiliates.
Pffft. Chciałabyś.
(Rozdział II)
002. Cullenowie.
Dum, dum, dum...
(Od AŁtorki)
Już kolejny rozdział nadszedł.
Niedopatrzenie. To się więcej nie powtórzy.
*cicho do siebie* Akurat.
Widzę, że pierwszy się Wam spodobał.
*krztusi się herbatą* KTO ci to powiedział?!
Cieszę się :)
Cóż, wspieramy cię.
Mam nadzieję, że i ten wam się spodoba i skusicie się na kolejny :P
Oczywiście. Ja jestem masochistką, więc kolejna dawka twojego opcia, to dla mnie czyta przyjemność...
Pisaliście w komentarzach że będzie to trochę tak jak w prawdziwej sadze. Otóż nie. Tutaj są tylko prawdziwi bohaterowie i kim naprawdę są. Zdarzenia będą całkowicie inne! xD
Ano, będą różnić się kolorem dresu Belli, oraz przymiotnikami użytymi do opisu Boskiego Eduarda (czyt. te w opciu będą bardziej kiczowate).
****************************************
Hehehe... przejdźmy może do opcia.
Tajemnicza ofiara gwałtownie odskoczyła od Belli, ominęła ją i poszła dalej korytarzem.
Teraz pytanie - gdyby tajemniczy gostek nie odskoczył, to kto byłby ofiarą?
Dziewczyna nawet nie zdążyła przeprosić.
Ta, i przy okazji poprosić o numer telefonu.
Bella była w szoku, jeszcze nigdy nie widziała tak pięknej istoty.
Huhuhu... jeszcze będziesz ich miała po dziurki w nosie.
- K-kto to b-był? - wyjąkała.
Brokacik. *chichocząc opętańczo ucieka przed rozjuszonymi fankami serii*
- Ach, to Edward Cullen. - wyjaśniła Jessica. - Dziwny jest ten gość.
+1 do percepcji
Bella ogarnij się. Twoja wyimaginowana przyjaciółka prowadzi 2:1.
- Dlaczego dziwny? - zapytała.
Rozumiem - utopiła mu się w tęczówkach... ale muszę być bezstronna.
-1 do percepcji, co daje 2:0
- Hmm...nie rozstaje się ze swoim rodzeństwem, wogóle oni wszyscy są jacyś dziwni, nigdy się nie rozstają. - odpowiedziała koleżanka.
Masakra. Toż to niemoralne!
Bella już nie zadawała więcej pytań.
Dała się zbyć tą bajką o kochającym się rodzeństwie?
Teraz szła prosto do stołówki.
A jednak... buahahaha.
Nadal nie mogła dojść do siebie i nie mogła zapomnieć obrazu, który nadal widniał przed jej oczami, jego oczy.
*z cichym westchnieniem dopisuje zdanie do swojej małej kolekcji*
Na stołówce dosiadła się z Jessicą do stołu gdzie czekała już na nich paczka jej nowej koleżanki.
Poczta się dziś uwinęła jak widzę...
Gawędzili wesoło i opowiadali dowcipy.
Z tą paczką.
Nagle Jessica ciągnie za rękaw Bellę.
*wyciąga łom* Zdecyduj się na jeden tryb narracji. Dobrze ci radzę.
- Spójrz. - pokazuje palcem na stolik, który znajduje się przy ścianie. - To jest rodzeństwo Edwarda. Czyż nie prawda, że wyglądają jakoś dziwnie? - pokręciła głową z niesmakiem.
Ta wypowiedź 'błyhsnęła elokfencjom'. Trzymanie się z swoim rodzeństwem faktycznie jest niesmaczne.
Bella przyglądała się im, dopóki nie zdała sobie sprawy z tego że zauważyli jej wzrok na sobie.
I strzepnęli go z niesmakiem.
Szybko odkręciła głowę i włączyła się ro rozmowy.
Mówiłam, że cyborg.
Ciekawe, czy idzie ją wyłączyć...
Wszyscy czworo, bo tyle ich było ponieważ Edwarda nie było z nimi, wyglądali na urodziwie pięknych.
Byli tak urodziwie piękni, że aż świecili się w słońcu...
Czy ta uroda jest u nich rodzinna?
Nie. To tylko zbieg okoliczności.
Więc, jacy muszą być ich rodzice?
Cóż, chciałoby się powiedzieć "normalni".
Gdy skończyli jeść, odstawili tacki i udali się na kolejną lekcję.
Było to niezwykłe i niesmaczne.
Była to lekcja sztuki. Nauczycielka przedstawiała i omawiała obrazy wykonane przez najwybitniejszych malarzy. Obrazy były cudowne, jedne przedstawiały tajemnice przyrody inne sławnych ludzi.
Nie zmuszali ich do rysowania, wycinania, klejenia...?
Lekcje zleciały w miarę szybko i przyjemnie.
Ciesz się chwilą. To rzadko się zdarza.
Gdy wychodziła ze szkoły, na parkingu zobaczyła go, stał i rozmawiał ze swoim rodzeństwem.
Co było, oczywiście, niesmaczne.
Spojrzał na nią, ale nim się można było zorientować znów z nimi gawędził.
Można by rzec: przeleciał ją wzrokiem z prędkością światła.
Dziewczyna zarzuciła plecak na plecy i ruszyła do domu.
Od tych niesmacznych widoków zrobiła się głodna.
Zdążyła przed Charliem.
Sukces.
Po drodze zrobiła jeszcze zakupy, więc mogła przygotować coś nowego.
Oczywiście chodzi o zakup broni i przygotowania do przejęcia władzy nad światem.
Z tego co zauważyła, jej ojciec nie jadł nic, co jest zdrowe.
W tych czasach ciężko znaleźć coś, co naprawdę JEST zdrowe.
Pewnie zamawiał sobie dania na wynos podczas przerwy w pracy.
Nie jest to nic niezwykłego.
Postanowiła, że zrobi spaghetti.
Brawka dla tej pani.
Krzątając się przy garnkach rozmyślała o Edwardzie.
Rozgotowała przy tym makaron?
Pierwszy raz widziała kogoś, kto miał powalającą urodę.
Witaj w swojej nowej rzeczywistości.
Wtedy wszedł Charlie.
Buahaha, wracamy na ziemię.
- Och, ale jestem zmęczony. - westchnął.
Och, co ty nie powiesz?
- No ale chyba skusisz się na odrobinę spaghetti? - Bella uśmiechnęła się na powitanie.
Nie ufałabym talentom kulinarnym roztrzepanej nastolatki.
- No ba, dawno nie jadłem takich dań. Dobrze jest mieć kobietkę pod ręką. - zaśmiał się.
Szowinistyczny wyzysk. Własnej córki!
Odwiesił swój mundur i zasiadł wygodnie przy stole.
Oby zostawił na sobie chociaż koszulę i spodnie.
- I jak tam pierwszy dzień w szkole? - w jego oczach czaiła się ciekawość.
Czaiła się, gotowa w każdej chwili wyskoczyć i powalić Bellę setką pytań.
- Ach, dobrze. No...oprócz tego, że potrąciłam dwie osoby.
W tym wampira, ale nie martw się tato - on nie gryzie.
- widząc, że ojciec z zaciekawieniem słucha, ciągnęła dalej.
Udaje, żebyś mu sama wszystko wyśpiewała. W końcu to rodzic. W dodatku policjant.
- Z jedną nawet się zaprzyjaźniłam, nazywa się Jessica. O drugiej osobie tego bym nie powiedziała, ale każdemu się zdarza. Mi to przeważnie cały czas. - uśmiechnęła się krzywo.
Czyt. tą pierwszą sobie wymyśliła. Ta druga za to, to po prostu nie była głodna.
- Oj, dasz sobie radę. - uśmiechnął się szeroko. - A teraz mam nadzieję że zaserwujesz mi tu te pyszne danie - zatarł ręce.
Przesłuchanie zakończone. Ofiara się nie zorientowała. Teraz szamanko.
- Och...oczywiście. - odparła.
Grzeczne dziewczę.
Znowu jedli w milczeniu. Charlie jak zawsze po obiedzie ruszył do pokoju i rozsiadł się przed telewizorem. Bella poszła na górę odrabiać lekcje.
Idealna, patologiczna rodzina. Nie dziwota, że dziewczyna zacznie po lesie biegać za wilkołakami i inszą bajkową hołotą.
W sumie zadane miała tylko ze sztuki. Musiała opisać jeden z wybranych obrazów.
Na początek wybrała coś łatwego - czarną plamę na białym tle. A nie, to kleks...
Następnie położyła się ze słuchawkami w uszach i przysnęła.
Słuchawki w uszach są takie relaksujące.
Obudziła się dopiero o 23.14.
Co do sekundy...
Udała się do łazienki, wzięła kąpiel i poszła spać.
Patologii ciąg dalszy.
O dziwno zasnęła bardzo szybko.
Ano, dziwno.
Śnił jej się Edward.
Łohohoho... zaczyna się.
Spotkała go w lesie i...rozmawiali. Tak, naprawdę rozmawiali.
Zero miętoszenia w krzaczorach?
Następnego dnia na parkingu przed szkołą ktoś ją zaczepił gdy rozmawiała z Mike'm...
Na trzy zgadujemy kto...
*********************************************
...
Podoba Ci się ten rozdział?
Nie, ale to niczego nie zmienia, nieprawdaż?
Jeśli uważasz że ten rozdział jest godny polecenia to napisz do Onetu:
blog-polecam@portal.onet.pl
To zależy do czego mam go polecić...
Będzie mi niezmiernie miło :*
Cóż, twoja sprawa.
Chcesz być informowany o kolejnych notkach?
napisz w komentarzu.
Nie, dzięki. Obejdę się bez twojego blogaska.
[
Powrót] [
Komentuj]
Data: 2 02 10 / 00:35:51
Hmm... Zazwyczaj nie lubię tego typu krytyki, jednak w Twoich komentarzach odnalazłam przede wszystkim humor i zwykłą złośliwość, a to jeszcze przeżyje. ;p Ogółem, bardzo mnie zaciekawiły Twoje przypiski więc czekam na ciąg dalszy.
Napisał/a: Luna.
Data: 1 02 10 / 23:18:21
Aaaach! Bitwa na percepcjęx3 Muah, muah, muah x3 I to wprowadzenie do Edzia-Pedzia XD Giiiiiites XD
Napisał/a: Ravyn
Data: 26 01 10 / 18:30:44
Alth, które? O.O Mnie wszystkie analizy śmieszą tak samo, te nowe nawet bardziej :D
Napisał/a: Lilianne
Data: 26 01 10 / 17:59:16
Właśnie czytam Wasze stare analizy (nadrabiam zaległości) i dochodzę do wniosku, że zaczynacie się powtarzać. Niektóre teksty powtarzają się czasem po kilka razy i przestają śmieszyć. Oczywiście nadal śmieję się jak gUpia przy tych analizach, ale trochę rzadziej.
Co do tej to śmieszna, jak zwykle. Nie brakuje powodów do śmiechu, ciekawe pomysły i oczywiście Edzio... xP Tylko jedno ale: ja chcę wspólną! Teraz, natychmiast. xD
Napisał/a: Alth
Data: 25 01 10 / 22:00:39
Ach... Niezwykły-Smarkający-Brokatem Cullen...
Lithieu, kocham Twoje poczucie humoru!
Napisał/a: Znudzona Pszczoła
Data: 25 01 10 / 15:53:55
JAK ZWYKLE BOMBA. Uwielbiam Kabaret Młodych Panów, analiza super, jak zwykle nie mogłam wytrzymać i toczyłam sie ze śmeichu po podłodze. Życzę dalszej weny.
Napisał/a: Owieczka
Data: 24 01 10 / 12:00:20
Międzygalaktyczny pojedynek na uśmiechy i Bella - cyborg mnie Ómarły XD
Gdy z kimś grała, to ta osoba zawsze wychodziła skontuzjowana.
Oczywiście Mary Sue tylko się broniła.
Spoglądały na nią śliczne, błyszczące jasno-brązowe oczy...
Nagromadzenie tylu przymiotników do opisania jednej małej części ciała pozwoliło mi dojść do wniosku, że oto mam zaszczyt przedstawić państwu Boskiego Eduarda I Kamiennolicego aka Jestem-Tak-Zajebisty-Że-Świecę-Się-W-Słońcu Cullen.
Nie ma to jak analiza na dobry początek dnia z forwardami, NDF-ami swapami walutowymi... Never mind. Dzięki za poprawę humoru!
Napisał/a: Miss Derisive
Data: 23 01 10 / 14:56:35
No, nareszcie ;D Jest super xD
I mój ukochany tekst też tu jest:
"[...] oto mam zaszczyt przedstawić państwu Boskiego Eduarda I Kamiennolicego aka Jestem-Tak-Zajebisty-Że-Świecę-Się-W-Słońcu Cullen" ^^
Napisał/a: Nei