Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
CyberBella i z(a)mieszany narrator. 2

Wieści z analizatorskiej nory


Ogłoszeń brak.





5 02 10 / 20:36:39

CyberBella i z(a)mieszany narrator. 2



Druga (i ostatnia) część analizy o odkręconej Belli. Tym razem boChaterka zabłyśnie (nie mylić ze świeceniem się) talentem kucharskim. Do tego pojawią się wzmianki o wampirzej mafii, a Analizatorka będzie musiała uciekać przed rozjuszonymi tłumami, bo podda w wątpliwość męskość Boskiego Eduarda.
Miłej zabawy.

Analizowała: Lithieu
Bloguś: KLIK

(Rozdział III)

003. Bijący chłód.
A to łachudra... puść takiego samopas a już wszczyna bójki na prawo i lewo.

Dziewczyna wzdryga się i odwraca. Za sobą widzi koleżankę.
Do tego jest tak przerażona, że zaczyna krzyczeć.

- Przepraszam jeżeli Cię wystraszyłam, Bella.
Akurat... przyznaj się!
Sąd uznaje cię winną usiłowania zabójstwa Mary Sue.


Chciałam pożyczyć od Ciebie zeszyt ze sztuki,wiesz...no zapomniałam odrobić lekcji.
No ja nie wiem, czy pani ze sztuki będzie zachwycona tym opisem kleksa na kartce od zeszytu. Chociaż... kto wie, w końcu to może być nowoczesna forma wyrazu.

- uśmiechnęła się nieśmiało Jessica.
Gdyby Bella była lesbijką, to ten uśmiech mógłby spełnić swoje zadanie.

- Och...Proszę. - Bella wyjmuje zeszyt z plecaka i wręcza go dziewczynie.
Khem... tak. Słyszałam, że co druga kobieta jest bi... no chyba, że czegoś nie wiemy o Edwardzie.

- Dzięki, jesteś wielka. - zaszczebiotała.
Idź ty zbereźnico. Poganko ty. Kysz!

Zadzwonił dzwonek na pierwszą lekcję i nie zdążyła dokończyć rozmowy z Mike'm.
Świat wiele na tym stracił.

Chłopak towarzyszył jej w drodze do sali, po czym usiadł razem z nią.
Gdzie podział się Boski Eduardo? Biega po lesie za Kubusiem Puchatkiem?

Nieopodal sam w ławce siedział on, Edward.
Łeee...

Bella poczuła nieprzyjemny chłód bijący od niego, mimo że siedziała znacznie dalej.
Znacznie dalej niż ten chłód, tak?

Siedział, udając świetnie że słucha a tym czasem rozmyślał o czymś.
Świetnie udawał, nie ma co. Nawet Bella go przejrzała.

Dziewczyna wpatrywała się w niego.
Wstydu nie ma. Jak ktoś na nią się gapi, to jest źle - a sama się na niego patrzy jak wół w namalowane wrota.
Wiem, nie ogarniam praw rządzących egzystencją Marysi Zuzanki.


Od początku jej pobytu w szkole, coś ją w nim zaciekawiło.
Tak, tak... był piękny niczym posąg greckiego boga, blady jak ściana, zimny jak lód, do tego w słońcu świecił się bardziej niż obcekinowana bluzka przeciętnej blachary.
Zapomniałam o czymś?


Był...taki niepowtarzalny.
No... nie do końca.

Ich wzroki spotkały się.
Cóż, tylko wzroki. Póki co nie mamy więc kolejnego powodu do śmiechu.
Buahahahaha...


Jego wyraz twarzy był nie do odczytania.
W sensie, był bardziej tępy od zwyczajowego spojrzenia Marka?
Bez obrazy dla Volturi - do momentu konfrontacji z śmocą Marysi Zuzanki trzymali fason.


Belli aż dreszcz przebiegł po plecach.
Przebiegł, bo chciał jak najszybciej od niej uciec.

- ...powie mi co to jest dominacja? - zapytała nauczycielka.
Obawiam się, że bez adwokata nie odpowie na żadne pytanie.

Dziewczyna jednak dalej patrzyła na chłopaka.
Nihil novi.

On również patrzył się na nią.
Czyli jednak był głodny.

Nagle jego twarz przybrała wyraz bólu.
Na samą myśl o niej, jako o daniu głównym, dostał skrętu kiszek.

Natychmiast się odkręcił.
To on też jest cyborgiem? Hmmm... to wiele tłumaczy.

Mike szturchnął Bellę, aby się ocknęła.
Jeśli zdążyła zemdleć, to po twarzy ją.

- To dowiemy się od pani panno Swan co to jest ta dominacja? - zapytała ponownie nauczycielka.
Niech się nie martwi, wyciąganie informacji od Marysi Zuzanki jest banalnie proste. Jej tata już to sprawdził.

- Eee...N-no więc...W sensie matematycznym dominacja jest tożsama z udziałem procentowym. Niesie jednak inną treść ekologiczną. - odpowiedziała.
Będę naprawdę wdzięczna, gdy ktoś przełoży mi to 'z polskiego na nasze'.

- Bardzo dobrze. - nauczycielka powróciła do opowiadania o dominacji.
Dała się zbyć dwoma zdaniami? Nauczycielka? Nie wierzę...

Edward już ani razu do końca lekcji nie spojrzał na Bellę.
Straszne... nie! Karygodne!

Na przerwie Jessica oddała jej zeszyt.
Przepisywanie zadań domowych jest zawsze w ramach pomocy koleżeńskiej.

Dobrze, że odrobiła tą prace domową bo ten kto nie miał, musiał za karę napisać referat.
Odrobiła, ta. Jasne.

A osób tych było wiele.
Prawie jak w humorze z matury:
"A były ich tysiące a nawet setki."


Bella jako jedna z niewielu dostała ocenę bardzo dobrą.
Z jednej strony mnie to nie dziwi. Z drugiej... za tego kleksa?

Jednak na biologii zupełnie odleciała.
Niech zmieni prochy. Szkodzą jej.

Musi porozmawiać z Edwardem, to wie na pewno.
Brawo, jest to już jakaś wiedza.

Tylko jak go zagadać?
Szybko i bez namysłu, czyli po twojemu.

W szkole nie za bardzo ma okazję bo chłopak ciągle przebywa ze swoim rodzeństwem.
Co, przypominam, było niesmaczne.

Chciała się od niego dowiedzieć dlaczego ją tak traktuje.
A co? Z obiadem ma rozmawiać?

Dlatego, że jest nowa?
Skądże.

Dlatego, że...że co?
Nie ma to jak sprecyzowanie pytania.

Po wszystkich lekcjach zaczekała na chłopaka koło bramy.
Zdążyła się okopać?

Zjawił się dosc szybko.
Nie dziwi mnie to...

Zaczepiła go trochę nieśmiało, ponieważ nadal nie mogła oprzeć się jego urodzie.
Gdybym miała łączyć nieśmiałość z jakimś bodźcem, to chyba logiczniej by było, gdybym napisała "przytłaczała ją jego uroda".
Jednak... to tylko moje zdanie, więc nie przejmuj się aŁtoreczko!


- Ekhm...- odchrząknęła Bella.
Nie ma to jak dobry początek.

Chłopak zatrzymał się i odwrócił powoli.
Powoli jej się przyjrzał i powoli uciekł do lasu.

Dziewczyna wzięła się na odwagę i zapytała.
Zostaw odwagę na inne okazje... jeśli aŁtorka będzie trzymała się serii, to czeka cię np. niezwykle sympatyczna wizyta we Włoszech. Hehe.

- Czy możemy chwilę porozmawiać? - zagadnęła.
Za chwilę będzie coś w stylu polskiego "daj numer gg"?

- Edward wpatrywał się w nią i cofnął się lekko o krok do tyłu.
Brawo! Po raz pierwszy w swojej karierze spotykam się z dwoma czynnościami, które faktycznie można wykonać jednocześnie.
Cóż... zaraz obok mamy cofanie się do tyłu.


Ręce schował do kieszeni.
Już go nosi.

- A to konieczne? - zapytał.
- W sumie tak.
Zaliczyć to do kategorii "głupie pytanie - głupia odpowiedź"?

Słuchaj.
... Edwardzie
A on nie słucha!


Widziała jak się na mnie patrzysz.
Zapewne mówi o swojej wyimaginowanej przyjaciółce. Tylko jak wytłumaczyć Edwardowi, że widział go ktoś, kogo tak naprawdę nie ma.

Co ci we mnie przeszkadza?
Gdyby zaczął wymieniać, to ten rozdział miałby kilka stron.

To dlatego, że jestem nowa czy jak?
*kiwa głową* To dzisiaj twój motyw przewodni: "jestem nowa, więc się na mnie dziwnie patrzą". Uwierz, że nie wszystko można tym wytłumaczyć.

- Bella założyła ręce i czekała na odpowiedź.
Ju łona fajt?

Edward milczał drobną chwilę po czym powiedział.
*analizatorka również zamilkła na drobną chwilę*

- Nic mi w Tobie nie przeszkadza. Nie rozumiem o co ci chodzi. Wybacz, ale już muszę iść.
Tchórz. Prawdziwi faceci są jak yeti - wszyscy o nich słyszeli, lecz nikt ich nie widział.

- powiedział szybko, ledwie zrozumiale.
Po czym czmychnął w krzaczory.

Bella stała jak osłupiała.
Lubię to zdanie. Czytam je właśnie czwarty raz.

Nie wie o co jej chodzi? Niech przynajmniej nie kłamie.
Yeti, Yeti - w lesie ma swój dom...

- Dobry początek znajomości z przystojnym facetem - pomyślała.
Głośno myśli. To dobrze... Aro i Eduardo będą mięli mniej powodów do frustracji.

Zobaczyła, że chłopak skierował się do swojego wozu i do rodzeństwa.
Zniesmaczył ją ten widok...

Usiadł za kierownicą i patrzył się na nią przepraszającym wzrokiem.
Ciooota!

Komunikat.
Analizatorka została rozerwana na strzępy przez rozwścieczony tłum.
Powód - poprzedni komentarz.


Chwila...czy jej się nie zdaje?
Zdaje się. Tak jak wierzy w to, że Jessica jest prawdziwa.
Wróciłam! Złego licho nie bierze.


Tak, to był przepraszający wzrok.
A pomachał do niej chociaż?

Szła do domu zastanawiając się nad wszystkim.
Nie myśl tyle. Zrobią ci się zmarszczki na czole.

Z dala zobaczyła, że ktoś na nią czeka pod domem.
Zwietrzyła ją już jakaś wampirza mafia?

Dobrze, że jeszcze nie ma Charliego w domu.
Ano, po co mieszać w to policję.

Pewnie pogoniłby tego gościa.
Do tego ściągnąłby FBI...

Bella zastanawiała się kto to może być.
Nie myśl tyle, tylko uciekaj!

Nie miała dobrego wzroku, ale wiedziała że to ktoś znajomy...
Też ich wyniuchała?

*********************************
Huhuhu...

Przepraszam, że krótki jest ten rozdział.
Nie szkodzi, naprawdę.

Pisze to i jest godzina 23.00 no i oczy same mi się zamykają.
Zazwyczaj chodzisz spać po Dobranocce?

Obiecuję, że kolejny rozdział będzie o wiele dłuższy.
Ten był odpowiedni. Słowo daję.

(Rozdział IV)

004. Rozmowa z Edwardem i dziwny sen...
Sen, oczywiście, o rozmowie z Edwardem.

Bella dochodziła już do domu.
Idzie, idzie, idzie... i dochodzi.

Wreszcie zobaczyła kto na nią wyczekiwał.
Maaafia?

To był Edward.
Cóż, może innym razem.

Ale co on tutaj robi?!
Nie mam pewności... ale chyba stoi i czeka.

Przecież dopiero był na parkingu a nie widziała go po drodze...
Tyle, że on nie szedł na piechotę?

Jej serce zaczęło bić szybciej, coraz szybciej.
Następnie zaczęło podskakiwać. W końcu wyrwało się i uciekło.

Jeszcze tylko parę kroków dzieli ją od gościa.
*zieeew* Napięcie rośnie.

Zanim zdążyła coś powiedzieć, chłopak ją wyprzedził.
Ej, przed chwilą stał przed nią! Słabo się kryje wampirzątko... cóż, jego tatuś ma 'znajomości w sądzie'. xD

- Chciałem Cię przeprosić. - wypalił.
*mamrocze cichutko* Ciooota...

Belli oczy o mało nie wyszły a szczęka opadła.
Niedobrze. Dreszcz i serce już są daleko stąd... teraz oczy. Szczęka też przymierza się do ucieczki. Nasz cyborg się rozpada.

- Eee...to miło z Twojej strony. - dziewczyna nadal była w szoku.
Eee... ależ ona potrafi zrobić wrażenie.

Nie wiedziała co ma jeszcze powiedzieć.
Najlepiej nic.

- Wiesz, zwykle nie traktuje tak ludzi, ale dzisiaj no....mam akurat zły humor, tak.
... a poza tym ty jesteś cyborgiem, tak.

- tłumaczył się.
Jak to winny.

- Dzisiaj to dzisiaj, ale ty sie tak zachowujesz od kiedy przyszłam po raz pierwszy do szkoły.
Widzisz Eduardo... i tu cię ma.

I nie rozumiem, dlaczego przyszedłeś pod mój dom.
Oho, obraza majestatu?

Specjalnie żeby przeprosić?
No ba!

Mogłeś to załatwić w szkole. - odparła z wyrzutem.
Woah... ale go pojechała.

Edward przeszywał ją wzrokiem od góry do dołu, po czym znowu przybrał taki sam wyraz twarzy co pierwszego dnia.
No i masz za swoje głupia kobieto. Jeszcze będziesz za nim fruwać.

- I znowu to zrobiłeś! Nie patrz się tak na mnie!
"Nigdy więcej nie patrz na mnie takim wzrokiem..."

Powiedz jasno...Czy zrobiłam Ci coś o czym nie mam pojęcia?
*mamskojarzenia* Gdybyś mu coś zrobiła, to wiedziałabyś o tym.

- stała wyczekując odpowiedzi.
Co za cyrk.

Chłopak starał się zmienić ten przykry dla niej wyraz twarzy na trochę łagodniejszy.
*rozgląda się dyskretnie* Ciooota i tyyyle...

Zauważyła, że zacisnął pięści i wcisnął je w kieszenie swojej marynarki.
Znowu nim trzęsie. Czemu on się na nią nie rzuci?

Spojrzał to na ziemię to na nią i głęboko odetchnął.
Wdech, wydech. Policz do dziesięciu. To podobno pomaga.

- Posłuchaj, nie chcę żebyś czuła sie obrażona czy coś w tym stylu.
Ten facet na serio nie ma jaj. Ta zwierzęca dieta-cud zrobiła z niego pudla salonowego.

I nie, nic mi nie zrobiłaś, po prostu już taki jestem.
"Już taki jestem zimny drań..." Mwahahaha.

- wzruszył ramionami po czym uśmiechnął się przepraszająco.
*facepalm*

- Nie rozumiem Cię,
Może i lepiej.

najpierw jesteś jakiś dziwny,
Najpierw? Co tu się dzieje, wszystkich dopada ślepota? On ciągle jest dziwny. Jak na nieumarłego przystało.

a następnie stoisz pod moim domem i .... zaraz zaraz...Skąd ty właściwie wiesz, że tu mieszkam?! - zdenerwowała się Bella.
Cóż za zapłon...

- Twój ojciec jest policjantem i ma takie same nazwisko jak ty, a w Forks nie ma kogoś innego o nazwisku Swan. - wytłumaczył Edward.
Trzeba było napisać: "wytłumaczył cierpliwie Edward".

- E...no tak,racja. - zmieszała się dziewczyna.
Właśnie Bello - wstydź się!

Chłopak tylko pokręcił głową z udawanym niedowierzaniem.
Nie musiał udawać... ona naprawdę jest tępa.

- Na mnie już czas, muszę przyszykować Charliemu obiad. - powiedziała.
Wymówka godna Mary Sue.

- No to już nie zajmuje Ci więcej czasu, narazie. - Edward odkręcił się i odszedł.
Czyt. na razie nie zajmuje jej więcej czasu.

Bella wróciła do domu i jak co dzień zabrała się za obiad. Przy tym rozmyślała jak zwykle o Edwardzie.
Ile razy Charlie będzie musiał wcinać ten rozgotowany makaron?

Uważała, że jest jakiś dziwny, taki niepowtarzalny.
W moim odczuciu te dwa określenia mają nieco inne zabarwienie. Słowo 'dziwny' zazwyczaj jest używane, żeby wyrazić negatywną/neutralną opinię.

Poczuła swąd dymu.
Biedny Charlie...

Zobaczyła, że przyszykowywane przez nią jedzenie się właśnie pali.
W końcu doprowadzisz do katastrofy i nawet Boski cię nie uratuje.

Zrzuciła szybko patelnię do zlewu po czym otarła pot z czoła.
Co z obiadem? Zalała go wodą? *ożeszkurwajapierdole*

No tak, ten chłopak niedługo doprowadzi do pożaru jej domu.
Trafne. Tylko, że to nie do końca jego wina Marysiu...

Musi o nim zapomnieć, ale to jest bardzo trudne.
Idź na terapię.

No skoro już go poznała...nie, musi go sobie wybić z głowy.
Najlepiej młotkiem. Byle nie gumowym - ma za małą siłę przebicia jak na twój zakuty łeb.

Musiała zacząć gotować wszystko od nowa.
Było ci to potrzebne?

Na szczęście zdążyła przed przyjściem ojca. Ten jak zawsze wygodnie rozsiadł się przed stołem i czekał na danie.
Niewolniczej pracy w patologicznej rodzinie ciąg dalszy.

- Jak tam w szkole? - zapytał.
- A wszystko w porządku. Dostałam piątkę. - pochwaliła się.
Standardowy dialog między nastolatką a rodzicem.

- No to pięknie. - uśmiechnął się szeroko. - Wiedziałem, że się jakoś tu zadomowisz, ale wiesz że w...
- ...każdej chwili mogę zrezygnować z pobytu u Ciebie. Tak, wiem. - odparła - ale nie chcę. - uśmiechnęła się.
Doprawdy? To teraz powiedz mu dlaczego...

Charlie rozpromienił się jeszcze bardziej.
Niczym słoneczko.
I tak nigdy nie będzie lśnił bardziej od Boskiego Eduarda I Kamiennolicego aka Jestem-Tak-Zajebisty-Że-Świecę-Się-W-Słońcu Cullen.


- A i jutro będziemy mieli gości. Przyjedzie Billy Black ze swoim synem. - powiedział.
Czyli będą kłopociki?

- To ten Billy Black? Ten który przyjeżdżał gdy byłam mała? - zapytała.
W kostiumie Świętego Mikołaja... i brał ją na kolana, bo lubił grzeczne dziewczynki.

- Tak to on. I chyba pamiętasz też Jacoba?
- Nie za bardzo. W końcu to była kilkanaście lat temu. - odparła.
On przebierał się za renifera... a to już nie jest takie kul.

Skończyli jeść obiad.
Ty to nazywasz obiadem? Jej wyczyny kulinarne powinny być karane.

A Charlie tradycyjnie ruszył do swojego pokoju. Bella pozmywała i położyła się.
Patologii ciąg dalszy... a nasz Kopciuszek-Bella śpi w kuchni.

Nie mogła zasnąć, wiec wzięła szkicownik do ręki i zaczęła sobie rysować. Często jej się nie zdarza łapać za ołówek i kartkę papieru, ale tym razem nie miała dosłownie nic do roboty.
Odkąd w swym życiu Mary Sue spotkała Boskiego zaczęła robić rzeczy, od których normalnie trzymała się z daleka. Tak ludzkość zbliżyła się do Apokalipsy.

Próbowała narysować podobiznę Edwarda, nie był zbyt podobny,
Więc nie można nazywać tego podobizną, nieprawdaż?

ale udało jej sie uchwycić te jego najpiękniejsze oczy i usta...
Za to ja muszę tyle ćwiczyć, żeby narysować głupią dłoń... to niesprawiedliwe.

Zasnęła...
Na wieki?

Śniło jej się, że znowu jest w lesie. Rozmawia z Edwardem. On sie oddala a ona krzyczy żeby został i nie zostawiał jej samej. Krzyczała i krzyczała do utraty głosu... Nagle poczuła, że ktoś ją szarpie za rękaw. Ona dalej krzyczała. W końcu wybudziła się...
Niezwykle finezyjny koszmar senny. Do tego, oczywiście, NIE jest podobny do tych książkowych. Zrozumiano?

- Bella, dziecko moje! Dobrze się czujesz??(Buahahaha) Dlaczego tak krzyczałaś? - wypytywał Charlie z niepokojem w oczach.
Eduardo ją zostawił! Ten sen był proroczy (tak btw).

- Eeee....Tak Charlie, wszystko jest w porządku. Śniło mi sie coś i tyle. - podciągnęła się i usiadła.
Coś? Coś?! Toż śnił ci się sam Boski Eduardo!

- Krzyczałaś ''Edward wracaj, nie zostawiaj mnie tu samej!'' Czy to chodzi o tego od Cullenów? Zrobił Ci coś? - ojciec nie dawał za wygraną.
Haha. Wydało się.

- Już naprawdę jest wszystko w porządku. Wracaj do siebie. - pocałowała go w policzek i położyła się.
Ładnie to tak kłamać tatusiowi? Niedobry Kopciuch.

Charlie nie wiedział czy ma wyjść czy zostać.
Nie przejmuj się nią. To był fałszywy alarm. Tym razem.

W końcu wyszedł a ona zasnęła...Już jej się nic nie śniło.
Limit koszmarów o wampirach na jedną noc - wyczerpany.

Następnego dnia Bella wstała wcześnie.
Robiąc herbatę do śniadania przypaliła wodę (znam takich, którzy to potrafią).

Charlie przy śniadaniu patrzył na nią nadal z niepokojem, ale już nic nie mówił na ten temat.
Pewnie, szkoda gadać.

Po godzinie zadzwonił dzwonek u drzwi.
Święty Mikołaj. : D

Otworzył Charlie a w drzwiach był Billy Black na wózku a za nim Jacob. Ten Jacob z dzieciństwa.
Ten Jacob, którego ona nie pamięta...

***********************************************
Mam dość. Ja się przytulę do swojej Drogi Mlecznej, a wy sio.

Mam nadzieję, że nadrobiłam za poprzednią notkę. hehe Piszcie co o tym sądzicie.
Ty mi lepiej powiedz słonko, gdzie są te "inne" historie bohaterów...
Zresztą... a niech cię Volturi.


[Powrót] [Komentuj]


  • Data: 6 02 10 / 23:54:59 @Hoss
    wszelkie linki do blogasków należy wpisywać do Księgi Gości.
    Napisał/a: Avenitr


  • Data: 6 02 10 / 23:41:12 Może zanalizujecie to? bela-und-bo.blog.onet.pl
    Napisał/a: Hoss


  • Data: 6 02 10 / 22:25:00 U Lithieu jest kontrastowo. Albo zupełnie denny komentarz, albo taki, który sprawia, że śmieję się w głos - nigdy inaczej.
    Tutaj chyba przeważały jednak te drugie.
    Napisał/a: Lady Analizowic


  • Data: 6 02 10 / 22:08:39 Niektóre zupełnie do mnie nie trafiły, ale z Świętego Billego Mikołaja i Belli Kopciuszka (aż chciałoby się powiedzieć, że przecież Bella to ta od Bestii... xD) śmiałam się jak głupia ;>
    Napisał/a: Elle


  • Data: 6 02 10 / 16:32:04 Eeee...
    Lithieu, muszę przyznać, że niektórych Twoich skojarzeń kompletnie nie rozumiem. Na przykład tego, na jakiej podstawie z rozmowy Jessiki z Bellą wywnioskowałaś to:

    - uśmiechnęła się nieśmiało Jessica.
    Gdyby Bella była lesbijką, to ten uśmiech mógłby spełnić swoje zadanie.

    - Och...Proszę. - Bella wyjmuje zeszyt z plecaka i wręcza go dziewczynie.
    Khem... tak. Słyszałam, że co druga kobieta jest bi... no chyba, że czegoś nie wiemy o Edwardzie.

    - Dzięki, jesteś wielka. - zaszczebiotała.
    Idź ty zbereźnico. Poganko ty. Kysz!

    Generalnie - mało śmieszne...
    Napisał/a: kura z biura



  • Analizatorskie 'refleksyje'

    [avenitr] Ty jestes zboczona. Ja tworzę zboczone rzeczy.

    Czasia

    Czasia Maskotka Młota na Głupotę, czyli piękna i ponętna... Czasia! Jest ona słynną aktorką, grała nawet mężczyznę w jednym filmie. Nie dajemy komci za wklejenie jej na stronę, możecie jedynie liczyć na uścisk dłoni Ava. Czopy.

    Co sądzisz o Czasi?
    Jest boska! <3
    Fajne! :)
    Może być.
    To facet o.o



    Księga Gości

    Ksiega Gości
    Dodaj do Księgi
    Wpisów w księdze gości: 23

    Linki









    Analizatorzy