Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Danse Macabre

Wieści z analizatorskiej nory


Ogłoszeń brak.





19 02 10 / 20:21:25

Danse Macabre



Opcio jest mroczne. Ba, jest nawet mhrochne. Zewsząd leje się krew, po sufitach pełzają zombie i znikające zwłoki mordują niewinnych.
Cycki analizatorek przepadły, bo było tylko 46 komentarzy, to oburzające! Pewnie jakby analiza posiedziałaby drugi tydzień, to kłótnia dobiłaby do 100, ale nie będziemy tyle czekać.
Jest za to nowy, cudny nagłówek. Won, pierdolona głupia zimo!
I dalej wstępu nie będzie, bo mi się go nie chce pisać.

Analizował: Avenitr
Bloguś: KLIK


(od aŁtorki)

Blog może zawierać sceny drastycznych MORDERSTW, lub opisów MAKABRY
I jest przeznaczony dla osób pełnoletnich. Pomińmy, że aŁtorka ma maks dwanaście lat.

, a także sceny o PODTEKSTACH EROTYCZNYCH.
Coś dla mnie. *fanatyczny błysk w oku na myśl o odgrzewanych tekstach o seksie*

Historia ta zaczyna się od tajemniczego morderstwa znikających zwłok
Morderstwo znikających zwłok. Czyli zwłoki sprytnie zabijały, a potem znikały. Ninja!

i małej, cichej dziewczynki - świadka makabrycznych zdażeń.
Z szyku zdania wynika, że ona również nie żyje. Mamy do czynienia z zombie.

Nie wszystko jednak jest tym, czym mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka...
Opcio zawsze pozostanie opciem.

Młody detektyw Dante, będzie musiał stanąć przed wyzwaniem bardziej niepojętym niż można sobie wyobrazić, a wszystko po to by ratować uprowadzoną narzeczoną...
Może jeszcze z wieży, hę?

Czy Julia stanie się posiłkiem krwiopijców?
Zombie, wampiry, znikające zwłoki-ninja... Zapowiada się ciekawie.

Kim jest mała dziewczynka wyglądająca jak lalka z porcelany?
Lalką z porcelany.

I dlaczego akurat ona stanie się źródłem zainteresowania wszystkich wampirów w okolicy?
Kolekcjonują rupiecie, jak wszystkie wampiry.

Kto tak naprawdę jest wrogiem, a kto przyjacielem?
Ja zaliczę się do tych pierwszych.

Kim są stwory żywiące sie ludzką krwią?
Y. Niech zgadnę. Wampirami?

I czy w sercu wampira kryje sie tylko chłód i żądza?
Są martwe. I żywią się krwią. Mają zakładać puchate kapcie, nosić awangardowe fryzury, mieć na imię Edward i całować się z rozchwianymi emocjonalnie nastolatkami? Przecież to GŁUPIE!

Czy może jest w nim choć odrobina dobra mogąca pokochać Julię?
Wszystko jest możliwe. Ja na przykład kocham kebab.

(„treść”)

Nacisnął na klamkę. Skrzypiące, pokryte wyblakłą farbą, drzwi wpuściły go do środka.
Za odpowiednią opłatą...

Zapach brudnej, zatęchłej, kamienicznej klatki schodowej uderzył jego nozdrza.
A widok jednorożca galopującego przez opcio poprawił prawym sierpowym.

Cuchnęło zgnilizną, moczem i gryzoniami, które od czasu do czasu przebiegały mieszkańcom pod nogami.
Zajebiste warunki mieszkalne.

Wymacał rząd przełączników na chropowatej ścianie.
Liczenie na to, że walnie go prąd i umrze jest głupie, co nie?

Ciemność pustego holu, ostrzejszą nawet niż na spowitej nocą ulicy, rozjaśniła migająca żarówka zwijająca z pokrytego zaciekami sufitu.
Wczujcie się w mrok opcia. Jest naprawdę mroczne. Tak mroczne jak Doda z Nergalem w łóżku.

Grzyb zajął też prawie całą ścianę
I siedział na niej warcząc na każdego, kto ośmielił się zbliżyć.

co nie przeszkodziło mężczyźnie oprzeć się o nią, by złapać równowagę.
Bez powodzenia.

Beknął głośno. Śmierdział wódką tak bardzo, jakby, zamiast ją pić, cały się w niej wykąpał.
Na imprezach robi się różne rzeczy...

Lekko chwiejąc się ruszył w kierunku starych, stromych schodów wijących się ciasno wokół ścian, niczym węże.
Poetyckie porównanie nie sprawi, że będziesz fajna. Sprawi, że analizator zechce cię zanalizować.

Skrzypiące podłoże umykało mu z pod stóp
I pobiegło do lasu, razem ze ścieżką.

a odrapane ściany odchylały się ilekroć miał zamiar złapać się o którejś z nich.
Wredne ściany. Tak trzymać.

Wszystko kołysało się wywołując symptomy choroby morskiej.
Dom był stary, mroczny, mieszały w nim podstępne grzyby, ściany były złośliwe, a na dodatek wszystko miało się zaraz rozlecieć. Cudnie.

Zważywszy na to ile wypił, i że nie miał mocnej głowy samo dojście do kamienicy było już niezłym wyczynem.
Nagrodę Nobla.

Pociągnął odmawiające kroków ciało
Wszystko przeciw niemu.

Miał do pokonania dwa poziomy drwiących z niego stopni.
Na końcu drogi stoi czarny krzyż, który milcząc śmiechem się dławi...

Z każdym krokiem stwierdzał, że nie da rady zrobić następnego i w końcu osunął się na pokrytą zaschniętym brudem imitację parkietu.
Który z niego drwił, miał na sobie grzyba i osuwał się niebezpiecznie.

Gotowy był spędzić noc na zimnej, niegościnnej podłodze.
Jak wyżej.

Senny i otumaniony, bełkocząc pod nosem próbował ułożyć się na progu.
Skrzypiące drzwi: sto złotych. Wyświechtana wycieraczka: pięć złotych. Widok miny sąsiada o poranku: bezcenny.

Dłuższą chwilę zajęło mu dostrzeżenie, że były lekko uchylone. Zachwycony okazją szarpnął je i wsunął się na czworakach do wewnątrz.
Zaskoczenie jego żony na widok obcego mężczyzny w łóżku: bezcenne sześć złotych.

Powietrze od razu uderzyło go swym smrodem, było duszne i lepkie.
Zastanawiam się, jak daleko jeszcze aŁtorka posunie się w swoich wyrafinowanych opisach powietrza.

Uniósł ręce ku twarzy, próbując określić węchem, w co wlazł.
„Zapach był duszny i lepki”

Podkładając palce pod nos poczuł mieszankę zapachu żółci i ropiejących ran.
I bez żadnego problemu ową mieszankę rozpoznał.

Chciał szybko wytrzeć o ścianę zalepione łapy
W tym miejscu aŁtorka uznaje, że warto powiedzieć, iż opisywany bohater jest psem.

Zaklął i wytarł się o własną koszulę.
Na pewno była sucha.

Chyba wolał nie wiedzieć czego się dotknął.
Podejrzewam, że dotykał już gorszych rzeczy.

Wrzasnął.
A co będzie siedział cicho.

Coś wilgotnego polało mu się włosach i spłynęło po czole.
Oblizał się po brwiach.

Coś zwisało z góry i tworzyło dziwnie nieregularny kształt.
Znowu grzyb. Tym razem seryjny morderca.

Światło zza niedomkniętych drzwi padało na wysoki sufit oświetlając tylko niewielki fragment tego czegoś.
Ten fragment, który był cały we krwi, znając życie.

Pijaczek przyglądał się głupio
Czyli jak zwykle.

a jego oczy z każdą chwilą bardziej przyzwyczajały się do ciemności.
Każdy lubi sobie posiedzieć na cudzej podłodze, podczas gdy na głowę kapie mu płyn niewiadomego pochodzenia.

Po chwili już wiedział czym jest kolejna kropla spływająca mu po czole.
Olśnienie.

Krew; Dużo krwi i resztek wnętrzności.
I Jola Rutowicz w bikini, dla zwiększenia dramaturgii.

Ciało zwisające bezwładnie ponad nim patrzyło swym wzrokiem trupa prosto w jego wystraszone oczy.
Zapowiedziane wcześniej zombie.

Strużki kapały z wygiętej bólem twarzy.
Zombie nie czują bólu, tylko głód.

Spływały z ust wgniecionego w strop człowieka
Czym go tam przylepili?!

Jakiś jego fragment opadł nagle z plaskiem na podłogę
Słodkie.

, prosto w krwistą kałużę, ochlapując pryz okazji kulącego się mężczyznę.
Zombie jest przylepione do sufitu, nie ma się czego bać.

Przerażony wpatrywał się w coś co leżało teraz przed nim, dziwnie przypominając kawałek jelita.
Kryptowątroba.

Nie wiedział czy uciekać, a może krzyczeć
Czekać na rozwój wydarzeń.

Głos uwiązł mu w gardle.
Związany przez aŁtorkę zapewne.

Ciszę rozdarł szmer
Emerytowane sąsiadki z pierwszego piętra urządzały prywatkę.

czyjeś powolne kroki dobiegły z wnętrza mieszkania.
Sąsiad w końcu musiał zacząć się zastanawiać, kto upieprzył mu korytarz.

Wtórował im świszczący odgłos spokojnego oddechu.
Znając opcio, właściciel świszczącego oddechu miał dziurawe płuca.

Przelękły pijaczek w geście rozpaczy zerwał się z podłogi, i przylgnął do ściany w nadziei, że mrok zasłoni go przed mordercą.
Seryjny morderca w różowej sukience i trzewikach, numer 35.

Zacisnął pieści marząc, by nie skończyć jak wiszący nad nim umarlak.
Ambitny.

Z cienia jednak wyłoniło się dziecko, sądząc po wzroście nie starsze niż pięcioletnie.
Ale było potwornym potworem z potworzastymi zębami.

Odgarnęło długie, czarne, potargane włosy, przyklejone do twarzy.
Jak wyżej.

Oczy miało zastygłe, jakby patrzyło na coś w dali, nie na mężczyznę kulącego się pod ścianą.
Raczej na zombie, skradającego się w oddali.

Dziewczynka zbliżyła się i utkwiła spojrzenie w plamie na podłodze. Nie była przestraszona, a jej twarz nie wyrażała wstrętu.
Wiedziała, że ekipa sprzątająca już nadciąga.

Może była ślepa
I upośledzona boCHatersko.

Może pod wpływem szoku nie wiedziała, co się dzieje
Tudzież była zbyt ograniczona, by to ogarnąć.

Zapragnął ochronić tą skołowaną dziewczynkę.
Wujek samo dobro. Będzie się z nią upijał pod monopolowym.

Skinął na nią, ale ani drgnęła. Jej powieki nawet nie mrugnęły.
Jednak strach przed brudnym, zarośniętym i mało urokliwym pijaczyną wykluczmy.

Przybliżył się nieco, chcąc ją schwycić. I wtedy go dostrzegł.
Grzyb powrócił.

Prawie wtapiał się w ciemność. Stał z tyłu, tak wysoki, że głową nieomal dotykał sufitu.
Przechodzenie pod zombie przyklejonym do sufitu musiało sprawiać mu nie lada frajdę.

Otrzeźwiały umysł pijaczka nie był w stanie ogarnąć wielu rzeczy
Rozwiązanie jest jedno: napić się.

, ale tego jednego był pewien. To, co zaszło dziecko od tyłu, nie było ludzkie
Grzyby (Fungi T. L. Jahn & F. F. Jahn ex R. T. Moore) - królestwo należące do domeny jądrowców (Eucaryota). Dawniej, w zależności od ujęcia systematycznego takson ten miał rangę podkrólestwa (Fungi R.T. Moore, 1971), podtypu, (Fungi Engl. 1889) i klasy (Fungi Bartling, 1830).
Faktycznie – mało ludzkie.


Miało sylwetkę mężczyzny, lecz dziwnie smukłą, jakby nienaturalnie długą i chudą.
Pewnie był blady, świecił w słońcu, miał długie palce i wolał się całować, niż pić krew.

Twarz skryta w mroku wyglądała jakby była zrobiony ze szkła. Z kościstych, wręcz wklęsłych policzków zwisała skóra. I ten zapach, który wydzielał
Właśnie, to dość ciekawa kwestia. Czy wampiry się myją?

Z pozoru bezwonna ciężkość unosiła się teraz wokół, powodując pieczenie oczu, ostry ból głowy i ten słodki posmak w ustach.
Słodka ciemność! Takie coś tylko na Młocie.

Stwór położył dłoń na ramieniu dziewczynki. Ani drgnęła, jakby nie poczuła gestu.
Przecież była z kamienia.

Wyszeptał coś tak cicho, że brzmiało wręcz jak syk węża. Pieśń grzechotnika, który ma zaatakować
Raczej jak hymn w wykonaniu Edyty G.

że to alkohol, jak ostrzegali go wszyscy, wyżarł mu mózg i szare komórki, kawałek po kawałku
Nie alkohol, a chora wyobraźna aŁtorki.

Syknął raz jeszcze płynąc w powietrzu
Dlaczego w tym opciu wampiry syczą? Ja sobie nie życzę.

Ku przyszłej ofierze.
Założone z góry... A co, jeśli pijaczek okaże się jakimś TurboDymoMenem?!

Jak cień zbliżył się bezszelestnie, ku pijaczkowi.
Aż przecinek postanowił niepostrzeżenie wkraść się w zdanie, taki ten cień był zajebisty.

-Boże ratuj!- Wrzasnął mężczyzna
To samo mówił każdego ranka po imprezie na ławeczce.

niespodziewanie uniesiony za szyję niczym szmaciana zabawka.
Wampir jest Mary Sue... Można się było tego spodziewać.

Palce mordercy ciasno niczym kleszcze zacisnęły się prawie odbierając mu oddech.
A mama mówiła, nie baw się jedzeniem!

Jego bełkotliwe słowa najwyraźniej rozśmieszyły oprawcę
I analizatora. Ale na dobrą sprawę to to samo.

, bo zaniósł się nienaturalnym gardłowym chichotem wyszczerzając zęby.
Kły, nie zęby, kły!

Nawet w ciemności wiszący w uścisku potwora pijaczek dostrzegł jego długie kły, jak u wilka, wystające z otwartych pozbawionych warg ust.
Jak dla mnie zawadzająca głową o sufit istota bez warg jest bardziej komiczna, niż przerażająca. Nie umiem wczuć się w Mrok.

Pijaczek był pewien, iż jego żałosne życie dobiegnie końca, że zginie jako ofiara marnego horroru.
Gorzej: ofiara opcia.

Błagał o litość.
Powodzenia *po kryjomu wyciąga transparent z napisem „I <3 vampires!”*

Krwiożerca szarpnął nim drastycznie.
*dramatic hamster*

Twarz oprawcy stała się nagle dzika i odpychająco brzydka. Tak strasznie szkaradna... Rysy zaostrzyły się, skóra jakby naciągnęła na obliczu przypominającym teraz biała czaszkę.
Czaszki są spoko *z uwielbieniem patrzy na Czasię*

Dlaczego nie uciekała? Stała tam zastygła, niczym oczekujący na rozkaz robot.
AŁtorka mogłaby chociaż próbować zmylić czytelnika pisząc, że stała w miejscu i bała się ruszyć. Ale po co...

Uciekaj!- Wycharczał mimo zaciśniętych na jego szyi kleszczy.
Palce, sznur, kleszcze? Zaraz dowiemy się, że to imadło.

Światło wdzierało się powoli do wnętrza ciasnego, dusznego poddasza przez popękaną, brudną szybę jedynego okna.
Po wszystkim było nadzwyczaj zmachane, stłamszone i było mu duszno.

Dzień bezlitośnie zastępował noc
Groził jej, skurwysyn.

, strącając księżyc z tronu nieba.
Rewolucja!

Wysokie, ponad dwumetrowe postacie stojące w głębi pomieszczenia wpatrywały się nienawistnie swymi szkaradnymi obliczami w słońce.
- Założę się, że nie dasz rady patrzeć się w słońce przez pięć minut.
- Chyba ty!


Czerwona łuna za oknem wprawiała tych trzech we wściekłość
Co za słońce. Co ono sobie myśli, że świecić może?!

mimo to cierpliwie i w bezruchu wypatrywali czegoś w oddali. Ich trupio blade twarze, pozbawione jakiegokolwiek grymasu, zwrócone były w jedną stronę, ku widniejącym za oknem dachom budzącego się miasta.
Miasto miało na ósmą do roboty.

Ani drgnęli, gdy jaśniejące niebo przecięły dwie ciemne bezkształtne smugi przypominające zabarwiony dym. Poruszały się z gracją rozcinając linie nieboskłonu
Balet podniebny normalnie.

lecz nie tworząc za sobą szram, jakie pozostawiały przecinające niebo samoloty.
Mary Sue z mocami lewitacyjnymi?

Nieznośny pisk rozdarł nagle ciszę i rozbił doszczętnie szybę
I jeszcze śpiewa!

Przez rozbite okno do pomieszczenia wlały się dwa mało kształtne cienie. Pomknęły ku bardziej zaciemnionym fragmentom poddasza jakby obawiając się wpadającego doń światła.
Światło miało kumpli w powietrzu; bez odpowiednich znajomości nie podchodź.

Powietrze jakby zgęstniało, a mnogie aromaty unoszące się wokół wymieszały się ze sobą tworząc mdlący, jakby słodkawy zapach.
Tak, tak. Już wiemy, że krew ma słodki smak, zapach. Pewnie wygląda też słodko i wydaje urocze dźwięki.

- Wykonane? -Spytał oschle najwyższy z trzech spoglądający na smugi, które w mroku przybrały wyraźny wygląd nienaturalnie wydłużonych i chudych męskich sylwetek.
- Tak, panie – odparła pierwsza smuga wyciągając z reklamówki kolorowy kartonik. – Happy Meal z zabawką, jak sobie życzyłeś.

Jeden z przybyłych wyciągnął zza płaszcza coś dość dużego i owalnego, jakby owiniętego w poplątane sznury i rzucił mu pod nogi.
W opciu nic nie jest dosłowne. Wszystko jest jakby.

Najwyższy schylił się nieznacznie i pociągnął za czarne nici owijające przedmiot. Grymas na jego bladej jak papier twarzy chwilowo się zmienił, gdy sznury rozwinęły się.
„Toż to seria limitowana!”

W garści swej chudej dłoni trzymał grube czarne włosy
Włosy były grubsze od dłoni.

, u których krańca zwisała odcięta głowa kobiety.
W co sześćset sześćdziesiątym szóstym zestawie Happy Meal.

Z resztek szyi zwisały jednak długie, poszarpane ścięgna. Została bezlitośnie wydarta z ciała
Na pewno była teraz obrażona. Ja na miejscu głowy strzeliłbym focha.

Najwyższy wyprostował się i uniósł ją na wysokość swej twarzy. Blada skóra kobiety, którą pokryte były policzki dyndającej głowy była napięta w paskudnym przedśmiertnym grymasie.
Mary Sue Wampiry są tak precyzyjne, że nawet jak wyrywają głowę z ciała to nie dotkną policzków psując wyraz twarzy.

Oblicze samo w sobie było już brzydkie
Antyopcio. Wszystko jest brzydkie, paskudne, zastygłe w przedśmiertnym grymasie i słodkie.

Jednak ani głowa, ani oczy, które na nią patrzyły, nie okazując odrazy, nie były ludzkie.
Należały do grzyba.

Gardłowy, przyprawiający o dreszcze charkot wydobył się z gardeł pozostałych stworów. Wpatrywali się w swego przywódcę wyśpiewując okropną rytualną pieśń zwycięstwa.
Uga-buga, obiad!

- Milczeć!- Przerwał im ich wódz i potrzasnął bezlitośnie trzymaną za włosy głową.
A nuż w środku są inne bonusy. Chociaż mózgu nie należy się spodziewać.

Oczy osadzone w niej nagle otworzyły się, jakby pozbawiona ciała istota obudziła się ze snu. Nie był to wynik żadnego pośmiertnego skurczu. Powieki drgnęły po raz drugi, a oblicze przybrało dziki grymas bólu i wściekłości.
- Gdzie moja reszta, rabusie?!

- Nieśmiertelność siostro -Rzekł do niej oprawca, wiedząc że słyszy i jakimś cudem ciągle żyje. -Tak łatwo ją odebrać
Skoro głowa żyła, mrugała i krzywiła się głupio, to chyba jednak nadal była nieśmiertelna.

Z pomiędzy warg wydobył się świszczący, wysoki głos.
-Nie pokonacie własnych serc - Stwierdziła niewyraźnie.
Chyba tych, które zjedli.

- Nasze serca są martwe - Syknął do niej i bezlitośnie zacisnął drugą dłoń na pozbawionej ciała twarzy. Jego ręka stłumiła jej świszczący krzyk, zakleszczając się i wbijając palce w resztkę ciała. Krople spływającej, niezwykle jasnej krwi pociekły na drewniana podłogę. Rzucił głową o ścianę, a ta odbiwszy się wylądowała w smudze światła.
Na nią, słońce!

Prawie natychmiast gdy promienie wzeszłego już słońca zetknęły się z zakrwawioną twarzą, głowa zajęła się płomieniem.
~Płoonie ogniiisko... na stryychuuu

Drewniana podłoga nie zajęła się od niego, nawet nie pociemniała.
Podłoga Mary Sue.

Wszyscy równie wysocy i nienaturalnie smukli, kościści niby szkielety, które ktoś odział w skórę zapomniawszy o wypełnieniu jej mięśniami i ciałem
Stwórca był na kacu.

- Przybył twój brat, panie.
Makabryczna familia.

Wysyczał jeden ze sługusów. Twarz przywódcy raptownie zastygła, stała się nagle nadzwyczaj spokojna, iście posągowa i jakby bardziej ludzka.
Problem był z resztą ciała – ta nadal pozostała smugą.

- Zapolujemy więc - Rzekł przybrawszy postać czarnej smugi.
Kierunek – McDonald!


[Powrót] [Komentuj]


  • Data: 22 02 10 / 18:54:25 Kocham Was, właśnie za takie analizy. Dawno już takiej nie czytałam. xD
    Napisał/a: Alth


  • Data: 21 02 10 / 20:28:02 Av, mogłeś napisać, że dzieci się nie zachodzi od tyłu. Ale cóż.
    Avenitr lubi. x)

    Tekst z Happy Meal'em wymiata. A nawet poziom ci się podniósł, powiem tyle.
    I poprawiłeś mi humor w piątek. :*
    Napisał/a: Miss.


  • Data: 20 02 10 / 21:04:00 Z seksu skaczesz na mhrock? Ależ ty blożkowy
    Napisał/a: Bella.


  • Data: 20 02 10 / 19:50:00 Super! Najlepszy był początek. MnG wraca do formy.
    Napisał/a: Ariena


  • Data: 20 02 10 / 19:31:16 Umarłam, zmartwychwstałam i umarłam ponownie. Ilość epitetów w tym opowiadaniu jest zabójcza.
    Napisał/a: Owieczka


  • Data: 19 02 10 / 22:04:29 Nawet siedząca obok moja siostra śmiała się z niektórych xD
    Brwi, prywatka babinek i Happy Meal mnie rozwaliły. Kebab z resztą też.
    Oby tak dalej Av ;>
    Napisał/a: Elle


  • Data: 19 02 10 / 21:11:16 Ave, jesteś na szczycie! Ta analiza jest morderczo-mhroczna, a jakże. Zwala z nóg, krzeseł, powoduje obrażenia i nie należy jej podawać dzieciom ponizej lat 12...no dobra, 14. Takim rożowym i wrażliwym, aŁtorzastym.
    Super, naprawdę mi się bardzo podoba, zwłaszcza tekst o kebabie, ale w gruncie rzeczy wszystko wymiata. Wznosisz się na wyżyny swoich umiejętności, Ave^^
    Napisał/a: Skye


  • Data: 19 02 10 / 21:03:17 Oficjalnie zmarłam na zakwik.
    Napisał/a: Oliwka Śliwka



  • Analizatorskie 'refleksyje'

    [avenitr] Ty jestes zboczona. Ja tworzę zboczone rzeczy.

    Czasia

    Czasia Maskotka Młota na Głupotę, czyli piękna i ponętna... Czasia! Jest ona słynną aktorką, grała nawet mężczyznę w jednym filmie. Nie dajemy komci za wklejenie jej na stronę, możecie jedynie liczyć na uścisk dłoni Ava. Czopy.

    Co sądzisz o Czasi?
    Jest boska! <3
    Fajne! :)
    Może być.
    To facet o.o



    Księga Gości

    Ksiega Gości
    Dodaj do Księgi
    Wpisów w księdze gości: 23

    Linki









    Analizatorzy