16 07 10 / 14:00:05
W mrokach niepamięci, czyli co Alzheimer zrobił Hermionie
Tematyka potterowska. Analiza na czas. Wielki Come Back – witamy ponownie *werble*...
...Asasello!
Dziś pod nóż poszło opcio, w którym Hermiona zmaga się z nadwagą, Alzheimerem i trudnościami w niemyśleniu, Dracon natomiast rozważa sens istnienia, płacze nad twórczością Szekspira i w głębi duszy jest wrażliwym szczeniaczkiem. Czy jakoś tak. Ciężko w to uwierzyć, ja wiem, ale w końcu łączy tych dwoje… tró loff, oczywiście. Ale to w następnym odcinku, nie ma tak dobrze.
Analizowała:
Asasello
Bloguś:
KLIK
*treść*
Spóźnię się, pomyślałam.
Byłoby szybciej, gdybyś nie traciła czasu na myślenie, słoneczko.
jeśli sie spóźnię to na pewno nie polecę do Hogwartu jak Harry i Ron w drugiej klasie, bo to nierealne.
Hm. A różdżki, latające miotły i czary są realne?
Czerwony pociąg do Hogwartu. Miejsca które było jak mój drugi dom.
Pierwszym była, idąc tym tokiem rozumowania, stacja King’s Cross?
Draco Malfoy siedział sam w przedziale (?). On ma jeszcze czelność się do mnie odzywać.
o.O
Do Hermiony odzywa się postawiony w wątpliwość przedział.
Wyprzystojniał jednak nie można mieć wszystkiego.
Platynowe włosy nie zmieniły stanu skupienia?
- Myśleliśmy że już nie zdążyłaś - powiedział Ron kładąc mój kufer na półce. - Cholera Harry pomóż.
I w ten oto brutalny sposób dowiadujemy się, że bohater serii Rowling na imię ma Cholera, na nazwisko Harry, a Potter to zaledwie zawód (z ang. garncarz).
- No no no, kogo my tu mamy. Cała Święta Trójca już w komplecie? Wiesz Granger myślałem aby kupić ci mapę pociągu ale po co? Będzie przynajmniej o jedną szlame mniej!
Z serii „ach, och, jakże złośliwe wypowiedzi Malfoya wg aŁtoreczek”, Dlaczego wszystkie mają go za idiotę?
…gorszego niż u Rowling.
Profesor Dumbledore jak zwykle pogrążony był w rozmowie z MacGonegall.
Fałszywa wicedyrektorka rozmawiała z Dumbledorem, a McGonagall w kociej postaci szpiegowała Irytka.
Potem Tiara Przydziału miała swoje " pięć minut"
Zrobiła się na blond i brylowała na salonach.
Jak ja kocham Hogwart, pomyślałam. A najbardziej jego kuchnie.
Coś czuję, że w tym blogasiu Hermiona naprawdę nabrała kształtów…
Zaraz, wróć czy ja pomyślałam o Malfoy'u? Chyba naprawdę jestem zmęczona.
„Zamiast myśleć, powinnam zostawić resztki energii na zmycie tapety, założenie seksownej koronkowej koszulki nocnej i majestatyczne ułożenie się do snu…”
Słońce było już wysoko nad horyzontem kiedy się obudziłam.
Spieszyło się z wędrowaniem po niebie, by przypadkiem nie zobaczyć z bliska zaokrąglonej Hermionki.
O mój Boże, pomyślałam.
BoCHaterka znów wyrzuca sobie tracenie czasu na procesy myślowe. Na dodatek miesza w to Bora Liściastego.
Umyłam się, uczesałam i lekko umalował, chociaż sama nie wiem po co.
Jak to po co? Żeby mieć delikatny, niewidoczny makijaż!
W WP nikogo już nie było.
…tak upadają wielkie portale. *chlipnięcie*
Leżałam na ziemi a obok mnie a praktycznie na mnie leżał nie kto inny a Malfoy. O Ludzie ja to mam Farta. Naprawdę. Że akurat musiałam trafić na tego palanta?!
Takie prawa blogasków.
- Umiem jeszcze wstać - powiedziałam nie przyjmując jego pomocy.
„Ale jeżeli Alzheimer nadal będzie postępował tak szybko…”
Spojrzałam na Malfoy'a uśmiechał się i po prostu wrzucił na luz.
Sekretem jego urody oraz pokoju ducha było regularne przegryzanie przecinków oraz pestek dyni.
Panie chronij.
Postępujący Alzheimer podstępnie mylił Hermionie końcówki fleksyjne.
Tak? A czym będzie się różnił? Może w tym roku nie będziemy ryzykować życia - rozmarzył sie Harry.
-Swojego nie- odparła z rozmarzonym uśmieszkiem koleżanka i rzuciła szybkie spojrzenie na setki uczniów, siedzących przy stołach.
Harry nieźle się napocił nad eliksirem Wyższości ( chyba Malfoy za dużo się go opił w dzieciństwie).
Może to był eliksir potliwości, a Malfoy był wysoki i wyniosły jedynie dla odwrócenia uwagi od smrodu?
- O nasza pani Ja-Wiem-Wszystko uważa moją lekcje za tak bezsensowną że nie ma zamiaru ruszyć palcem?
-Ruszam palcem w bucie!- wykrzyknęła dotknięta do żywego Hermiona.
- No dobrze, Gryffindor traci 50 punktów za pannę. A ponieważ jak widać pani inteligencja przewyższa tu obecnych pomoże pani... hmm... Panu Malfoy'owi. Proszę zabrać swoje rzeczy... - Uśmiechnął się wrednie.
I pomyślał o tej połowie becikowego, którą schowa do kieszeni. Albus byłby dumny!
- Dracusiu chcesz chusteczkę? - spytała Parkinson tym swoim słodkim głosikiem a mi zaczęło zbierać się na wymioty.
Dracuś, widząc to, poprosił Pansy o torebkę foliową.
Cholera o czym ja myślę?! A co mnie interesują myśli Malfoy'a?!
„Wystarczająco dużo wysiłku wkładam w to, żeby moje nie pojawiały się zbyt często!”
Serce prawie wylatywało mi z piersi.
Byle dalej od uszkodzonego mózgu.
- Nie bój się mnie.... - jego szept zaginął w moich włosach.
„- Wnusiu, jak się nazywa ten Niemiec, co mi wszystko chowa?
- Alzheimer dziadku, Alzheimer.”
I tak oto Hermiona zgubiła szept, na dodatek cudzy. *potępienie*
Kociołek Malfoy'a który nie został jeszcze opróżniony, no po prostu wyleciał w powietrze.
Spojrzałam na chłopaka i nie mogłam się nie roześmiać. Teraz zamiast czarnej szaty miał na sobie różową w błękitne plamki.
A więc to był eliksir Barbie!
- Granger zapłacisz mi za to. - wziął ostatnie z ocalałych buteleczek i wylał na moją szatę która stała się przezroczysta.
Nie mógł poczekać, aż przez Alzheimera zapomni się ubrać?
Kiedy tylko go widziałam serce omal nie wyskakiwało mi z piersi. Ręce mi się pociły.
Słodziła herbatę eliksirem potliwości przyrządzonym na lekcji. Alzheimer. *kiwa głową z współczuciem*
- Granger mogłabyś się nie gapić na Malfoy'a jak ciul na malowanie wrota?
- Jak ciele panie...
Hermiona nie ma problemów z samooceną. Lepiej się czuje jako cielę.
*ambitna korespondencja od Malfoya*
Lepiej z nim nie zaczynaj. Może ci nieźle dopiec.
A tak przy okazji to że kocha się we mnie
pół szkoły to nie znaczy że ty też musisz!
„…kochają się we mnie ściany, kochają mury, kocha mnie tynk i Wielka Sala…
Granger, nie bądź rurą!*
Malfoy ty potworze, pomyślałam.
„Znów złośliwie zmusiłeś mój mózg do myślenia. Sadysta!”
Głowa mnie bolała od natłoku myśli.
Nieprzyzwyczajona, biedula.
- Zaczynasz już mówić samo do siebie Granger?
Blondyn wyjął kartę pacjentki i dopisał nowy objaw.
Oparł mnie o ścianę jego oddech bawił się z moimi włosami.
Niegrzeczny oddech Malfoya. *zamyka oczy z piskiem przerażenia*
- Bawi cię to? - spytałam. - Zadawanie bólu słabszym? Czujesz się przez to lepszy?
- Nie, czuję się silniejszy - odparł z uśmiechem pełnym wyższości.
- A ty z czego rżysz? - zawarczałam.
- Nie wiem - miauknęła żałośnie Ginny. - Możemy już wyjść z konwencji zoologicznej? - zapytała po chwili.
Na twarzy miał minę typu " Jestem Najcudowniejszym Facetem Na Świecie" i " Wiem Że Na Mnie Lecisz Kochanie".
Musiał mieć, skubany, twarz szerszą niż dłuższą, żeby się zmieściło.
Chwila, chwila czy on się gapi na moje piersi?? No nie....
CHLAST
„… pocięłam piersi żyletką i spojrzałam na niego z błyskiem w oku.
- Lubisz na ostro? - zapytałam, podając mu maszynkę do golenia.”
- Minus 5 punktów dla Gryffindoru, Granger. - rozległ się szatański głos Mistrza Eliksirów.
Przeczytał gdzieś, że dołowanie przyszłej matki wpływa na ciąże mnogie.
Co chwila odgarniał z twarzy za długą grzywkę która przysłaniała mu widok.
Działanie eliksiru Barbie.
Chyba powinnam napisać książkę jak radzić sobie z losem takim jak mój.
Zrób to, zanim zapomnisz. Póki jeszcze żyje ostatnia szara komórka!
Borze, jakie to patetyczne. *ociera pojedynczą kryształową łzę*
Kurdę dla Ginny to początek romantycznej historii a dla mnie dramat.
Bo serce Ginny już raduje się myślą o braku Hermi <3
Wszystkie kości mnie bolały. A najbardziej te o który nie miałam pojęcia.
Zapomniała na przykład, że ma kość strzałkową, piszczelową, żebra, obojczyk… co ta choroba robi z człowiekiem!
Mam nadzieje że nietoperz szybko przyjdzie.
…zapomniała, że nietoperze latają.
Czy ja po prostu jestem taka brzydka? I to tak bardzo że nikt nawet na mnie nie spojrzy?!
Ona chyba nie wie, ile spojrzeń przyciągają brzydcy ludzie. Taki na przykład pułkownik Jaszczur.
Nawet życie prywatne gryzoni jest ciekawsze niż moje.
Na przykład… królików? Hm, to mogłoby być męczące. Gdzie się nie obrócisz – napalony samiec.
…niech jedzie do Włoch na wakacje albo wejdzie do męskiego internatu.
(od aŁtorki) Niestety nie mam weny więc zawieje nudą ale mam nadzieje że niedługo powrócą na dobre tory.
Dla samobójców każde tory dobre, byle pociąg jechał…
To tylko dlatego, że mam dobre serce.
„Brak miażdżycy, naczynia krwionośne w porządku, zastawki działają… mogłoby tylko być ładniejsze.”
Wstałam z łóżka i poszłam wsiąść kąpiel.
Wsiadła śmiało, lecz kąpiel parsknęła, zrzuciła ją z siebie i pogalopowała w stronę wschodzącego słońca.
- Hej - rzucił Harry zza Proroka Codziennego.
Po chwili Prorok odziany w arafatkę w końcu przestał go zasłaniać, i odszedł, zostawiwszy pod stołem torbę o tajemniczej zawartości…
Nalałam sobie mleka do płatek, kiedy poczułam na sobie czyjeś spojrzenie.
Płatki patrzyły na nią z wyrzutem swoimi małymi, wyłupiastymi oczkami.
- Każdy ma jakieś Hobby. Ty Harry – (Ron) spojrzał na chłopaka. - ciągle ratujesz świat. No a ty Hermino, - spojrzał na nią dziwnie. - Ty to ty.
„I tak nic nie pamiętasz. Do garów, kobieto, to jeszcze potrafisz.- to powiedziawszy, Ronald władczym gestem zagarnął pilot do telewizora i odszedł.”
- Ja jestem zupełnie spokojna. - odparłam podniesionym głosem.
Każdemu się zdarzają odmienne stany świadomości. *spogląda porozumiewawczo na barek*
Parkinson próbowała się do niego przytulić a on co chwilę ją odpychał.
Budowa dipolowa i te sprawy. Spróbuj drugim biegunem, skarbie.
Czułam na sobie wzrok Malfoy'a. Ale był on jakiś inny. Nie połyskiwał ironia i kpiną tylko..?!
„Był mętny jak leśne bajoro?!”
Znajdę sobie chłopaka i basta.
Dziury w pamięci. Chłopaka i wibrator, dziewczyno. Chłopaka nie masz, a wibrator najwyraźniej zgubiłaś.
Czego ja sie dzisiaj naćpałam?!
…nie widział ktoś tych małych czerwonych tabletek, które leżały na moim biurku?
*demoniczny chichocik*
*rozdział szósty, w którym aŁtoreczka ambitnie zmieniła narratora*
Księżyc rzucał światło na moją bladą twarz.
Ja bym go opluła. Bezczel jeden.
Może to was zdziwi ale ja Draco Malfoy zastanawiałem się nad istotą istnienia. Mojego istnienia.
„Jakim cudem nie czczono mnie jako Bora? Jak mogłem istnieć i nie zachwycać WSZYSTKICH?!”
Cały Hogwart uważa że jestem nieczułym zimnym cynicznym draniem.
„…a w głębi duszy jestem niczym malutki, aksamitny szczeniaczek.
I kocham kucyponki <3”
Szczerze to nawet mi to pasuje. Laski lecą na takich facetów.
A po pierwszej fascynacji mają tylko ochotę rozdrapać im paznokciami twarz, zniszczyć ulubione zabawki i podeptać ich ego. Ale co tam, ważne, że lecą!
Ale cuda zdarzają się tylko w bajkach.
I opciach. Spoko, za parę odcinków okaże się, że jesteś chodzącym dobrem, tylko w dzieciństwie cię tatuś skrzywdził.
Jednak to nie jest bajka, to raczej koszmar.
„Mam pryszcza nad lewą brwią!”
A już na pewno melodramat ze mną w roli głównej.
*idzie po chusteczki i czekoladę*
Ludzie myślą że mogę wszystkim i wszystkimi rządzić. Prawda jest taka że to wszyscy rządzą mną.
„Jestem niewolnikiem trendów. Jak Karl Lagerfeld mówi, że tylko obcisłe majtki są trendi, to je noszę, chociaż wolę bokserki.” *smarka nos*
(…) śmiało mogę powiedzieć, że znam Severusa Snape'a. Zawsze czytał mi bajki na dobranoc.
„W zeszłe wakacje przeczytał mi cały Tłajlajt z podziałem na role <3”
Ciągle pamiętam smak jego naleśników z syropem klonowym albo spaghetti a'lla Snape.
*niemamskojarzeń*
…chyba nie tylko tatuś go krzywdził w dzieciństwie. Wujek Sev pomagał.
Ostatnio a właściwie od początku roku zastanawiam się nad śmiercią i życiem.
„W wolnych chwilach zabijam irytujących znajomych i trenuję wskrzeszanie. Jeszcze się nie udało, ale mylić się jest rzeczą ludzką, prawda?”
Dobrze że mam ciocię Belle.
A tylko spróbuj, gówniarzu, powiedzieć, że masz jeszcze wuja Edwarda…
*idzie po długi, zakrzywiony nóż i uśmiecha się słodko*
Chyba samotność źle na mnie działa. Musze znaleźć sobie jakieś zajęcie i to szybko bo całkiem odizoluje się od świata.
Możesz samotnie ćwiczyć koordynację oko-ręka. Pod kołderką.
Złote liście szurały mi pod nogami. Uwielbiam jesień. Często myślę że jest odzwierciedleniem mojej duszy.
Dużo błota, deszczu, kolorowych liści i huśtawka nastrojów? Najs. Ryli najs.
Te jego dziwne propozycje (Dumbledora) ( Na pewno nie takie o jakich myślicie :)
Myślę o propozycji wspólnego smażenia racuchów, a tak naprawdę Albus też został twoim wujkiem?
Rany jakie to popierdolone, idiotyczne, kretyński i nie wiem jakie jeszcze.
*z nadzieją w oczach* …słitaśne? <3
*rozdział siódmy – znów wypociny Hermiony*
- Harry co tu pisze?
Jest napisane, kurwa! *dyszy*
…dobra, znów mnie poniosło jak na lekcji historii.
Obudziłam się wcześnie rano. Za oknem słońce chowało się właśnie za chmury.
Bo nie zdążyło wzejść wysoko ponad horyzont, a Hermiona już wyłaniała się spod pościeli?
Ruszyłam po cichu do łazienki gdzie wykonałam podstawowe czynności ranne.
„Założyłam protezy, szczękę, ogoliłam pachy i narysowałam twarz od nowa.”
- Chyba jest nie w sosie - mruknęła do przyjaciółki Parvati.
- Dzisiaj winegret! - wrzasnęła radośnie Lavender, wyciągając zza pleców miseczkę.
Ale jak mus to mus.
- Czekoladowy. - Parvati po namyśle schowała sos i wyjęła deser.
Ron jak zwykle nałożył sobie na talerz więcej jedzenia niż ustawa przewiduje.
Chore angielskie prawo, które tylko kobietom pozwala przybierać na wadze do woli. *wybucha płaczem*
To nowy Minister Magii. - powiedział cicho Ron. - Ojciec nam o nim opowiadał. Był szefem Biura Aurorów. Po objęciu tej posady zrobił ponoć wiele dobrego dla MM.
Założył stowarzyszenie „I ty możesz pomóc Mamie Muminka”!
(Voldemort) Zaimponował mi tym że wytyczył sobie cel i za wszelką cenę dążył do tego aby go dosięgnąć.
Ona co rano przysięgała, że nie zapomni umyć zębów, a i tak zwyciężał Alzheimer.
W tę noc kiedy stracił potęgę karty się odwróciły. Wypadły mu z rąk.
Nie zdążył nawet wrzasnąć „MAKAO!” i przegrał. Stracił wszystko. *szlocha*
*rozdział ósmy*
(McGonagall) - przeprowadziłam ostatnio rozmowę z profesorem Snape'em i profesorem Dumbledorem na temat waszego.. mhm.. stosunku do siebie.”
„I dopuścili mnie do podziału becikowego”- dodała w duchu.
- ... razem uzgodniliśmy że powinniście się bliżej poznać.
(McGonagall)
- Co?? - wyrwało sie Malfoy'owi.
MacGonegall spojrzała na niego ostro.
- Nie udawaj nieuświadomionego, Malfoy. Wiesz co mam na myśli: Granger, ty i łóżko - powiedziała otwarcie. Po chwili uśmiechnęła się.- Może być też stół. Polecam.
- Jeśli pozwolą mi państwo dokończyć to dowiecie się CO i JAK.
Odetchnęła głęboko.
Wyciągnęła z kieszeni szaty banana i prezerwatywę.
-A więc proszę sobie wyobrazić…
- Zdecydowaliśmy we trójkę że przez tydzień będziecie pic eliksir Wielosokowy i będziecie zamieniać sie ciałami aby lepiej poznać swoje zwyczaje i ....
…brak komentarza. AŁtorko, naoglądałaś się Muminków albo innego zbereźnego chłamu?!
- Teraz przesadziłeś Malfoy. - powiedziałam cicho jednak z każdym wypowiedzianym słowem mój głos był coraz donośniejszy. - Mnie możesz obrażać ile wlezie ale nie masz żadnego prawa najeżdżać na moich przyjaciół!!!
„Oddawaj prawo jazdy na miotłę i testrala!”
- Według mnie Czarna Magia nie istnieje. Zresztą jak i Biała Magia. - powiedziała cicho.
(jakaś mało fajna Ślizgonka)
„Trafiłam do tej szkoły bo wyrzucili mnie z gimnazjum za sprawowanie…”
- A tak swoją drogą nie tylko ona spogląda ostatnio na Malfoy’a. – mruknął Harry patrząc na mnie z nad pucharu.
- Że niby co mam przez to rozumieć?! – spytałam.
- Że… tak właściwie… - Harry się zająknął. - Chciałem już dawno to powiedzieć… Ja… chyba go kocham. - Po tych słowach rozpłakał się i wybiegł z sali.
- Czemu? - zdziwiłam się. - Nie wiedziałeś że kobiety puszcza sie przodem.
Za każdym rogiem może czaić się psychopata z siekierą.
- Uważaj bo będziesz musiał udawać tę kobietę przez cały tydzień.
„Obyś akurat trafił na miesiączkę!- dodałam mściwie w myślach”
Zmierzył mnie spojrzeniem swoich stalowych tęczówek a jego kpiący uśmiech poszerzył się z deka.
Gdyby usta też miał ze stali, uśmiech poszerzyłby się z kilograma.
I znowu dotarła do mnie straszna prawda. Malfoy będzie udawał mnie. Hermionę Granger ze wszystkimi detalami.
Nadwaga i Alzheimer. To mu zniszczy psychikę…
Malfoy tak po prostu będzie oglądał sobie z bliska moje ciało. A ja jego! Idąc do kibla będę musiała patrzeć na jego części ciała. Jezu przecież ja niektórych miejsc będę musiała dotykać!!!
„Włosów pod pachami i dużych palców u nóg! A fuj!”
Szczerze to dopiero teraz zauważyłam dwie szklanki na biurku. Ten eliksir był inny niż ten co robiłam w drugiej klasie. Był bardziej płynny i nie miał bulgoczących bąbelków.
Zajebistość Snape’a pobiła twoją, marny pyłku u stóp mężczyzn!
Wiem jestem dziecinna. ale to jest i będzie najgorszy koszmar w moim życiu. Widzieliście może w mugolskiej telewizji tę reklamę " Zły dotyk boli przez całe życie" ?
„Pomyślcie, jak mnie to zaboli, że Malfoy będzie dotykał ciała, w którym się znajduje! Ach, na pewno będę to czuła, jestem taka wrażliwa”
- Malfoy może ci w czymś pomóc?
- Ta jasne... - krzyknął tleniony. - jakbyś mi tak stanik zapięła... - jego ironiczny ton tak mnie rozśmieszył że niemal upadłam na ziemie.
Nie wiem z czego tu się śmiać. Przecież jako facet umiał tylko rozpinać, nie?
Nauczyciele zostawił i mnie i Malfoy'a samych w łazience. Po patrzyłam na chłopaka.
- Ale nas wrobili.
„…mogli przynajmniej wybrać jakiś ładny apartamencik na tą prokreacyjną misję”
Na usta przywołałam ironiczny uśmieszek i odrzuciłam satynową grzywkę z oczy, co wywołało westchnięcia dziewcząt w sali.
„Ooooch, a więc w końcu zamienił włosy z platyny na satynę. O ile to wygodniejsze w użytkowaniu… - szeptały podniecone uczennice”
- Chyba ominąłem jakiś rozdział w moim krótkim życiu. - mruknęłam.
Ciało zmieniła, a Alzheimer pozostał. Nie ma tak dobrze.
*oczami platynowowłosego”
Kiedy usiadłem przy stole Gryfonów poczułem się nie tylko dziwnie co i głupio.
Na puszyste ciałko Hermiony eliksir Barbie nie działał, i Dracuś musiał pogodzić się z faktem, że już nie jest olśniewająco piękny?
Podniosłem na nich swoje oczy. Dopiero teraz zauważyłem jak Rudy się na mnie gapi. Te maślane oczy... Fuuuuj.
„…mam alergię na laktozę, won mi z przetworami mlecznymi!”
- Wiesz - zaczął Potter, bawiąc sie widelcem. - Jeśli on ci się podoba to spoko... Ja to rozumiem...
„Jak już wspominałem, ja też kocham Dracona. Jest w nim tyle wdzięku…”
*Hermiona*
- Zawołałeś mnie tylko po to, aby móc na mnie patrzeć? Wiesz gejem nie jestem...
Teraz dla odmiany błyskotliwe docinki w wykonaniu Hermiony. Jeżu Kolczasty, za co?
*karteczka z wyzwaniami Zabiniego dla Dracona*
Twardziele !!!
…nie słyszał, że tyle wykrzykników źle robi na styl?
1. Wyznaj miłość McGonegall.
A potem dodaj, że jesteś kolekcjonerem antyków.
2. Przyjdź na eliksiry w bikini.
Tylko nie zapomnij o depilacji odpowiedniej strefy.
3. Pocałuj Snape'a w policzek.
…jak za czasów czytania na dobranoc?
A, nie, jak w policzek to nie. Coś skromnie.
4. Prześpij się z Granger.
To zadanie dla twardziela, który udźwignie „zaokrąglone przez wakacje” ciało koleżanki.
Na wykonanie tych zadań masz cały tydzień.
Jeśli ich nie wykonasz spotka cię kara.
Shad wyciągnie Trzecie Szelki i ćwieki z dziąseł. *zaciera ręce*
*Dracuś again*
Gdy tylko się tam znalazłem przeraziłem się widząc moją twarz. Albo jak kto woli, twarz Granger.
„Potem sobie przypomniałem, że w gabinecie dyrektora mamrotała coś o sztucznej szczęce i paru kosmetycznych sztuczkach”
- Wyłaś albo użyjemy siły!
To ja wybieram opcję z wyciem. Może być wycie a la husky.
Pojebało was? - wydarłem się. - Pieprzone Gryfonki... Za kogo wy się uważacie co?! Jak śmiałyście unieść na mnie różdżkę. Pożałujecie.
Dracon sięgnął do rozporka, pomacał i nagle przypomniał sobie że jest Granger.
- No i z mojej różdżki tym razem nici – pomyślał rozczarowany.
- Cześć Gin - uśmiechnąłem się od ucha do ucha. - Właśnie urządzam sobie z dziewczynami pojedynek chcesz się przyłączyć?
- Jasne!- ucieszyła się Ginny i pobiegła po kisiel.
*Hermiona*
Wyjął sobie Ognistą i jedną szklankę. Usiadł na kanapie naprzeciwko łóżka i nalał sobie alkoholu. Ciągle nie spuszczając ze mnie wzroku zaczął delektować się napojem.
A to wszystko, uściślę, przed śniadaniem. AŁtorko, jak się miewa twoja wątroba?
Malfoy nie jest seksowny... On jest nieziemsko seksowny, pociągający, namiętny, ponętny....
A ja, głupia, myślałam, że to typ skandynawski. Zimny, suchy blondyn.
- Kretyn. -dostałam poduszką, która leżała w rogu kanapy.
- Ej! - krzyknęłam zbulwersowana. - Bo zniszczysz moje piękne oblicze!
„I cały make up mi szlag trafił, Zabini! Na co czekasz, przynieś mi lusterkoo!”
tóż nasz kochany Draco Malfoy w moim ciele, szedł sobie ZA RĘKĘ z moim przyjacielem Ronem!!
Malfoy też człowiek, teraz przynajmniej nie musi się wstydzić orientacji.
Jednak wypaliło się zanim zdążyło w ogóle dobrze zapłonąć.
„A on dmuchał, chuchał… i zarządził świnia - eksmisję!”
Cholera, nie ta bajka. *facepalm*
*Dracuś*
Ja zamożny arystokrata, bożyszcze tej szkoły, wyzywany od szlam i mieszany z błotem.
Rano kisiel, teraz błoto. Taka karma, stary.
Lekcję przeminęły z wiatrem.
A po lekcjach pewnie została już tylko duma i uprzedzenie, co?
- Wiesz - zacząłem, trzepocząc rzęsami. - mogę coś sprawdzić?
„Więc nie pomagaj mi, chcę sprawdzić czy mogę wyjąc paproch z oka, używając do tego tylko rzęs”
*Hermionka*
Całować Rona przed Wielką Salą?! Ludzie wiedziałam że on jest chory psychicznie ale żeby aż tak?
„Przecież w tym świetle moje łydki wyglądały tak niekorzystnie, mógł chociaż wyjść na błonia!”
Tak Draco Malfoy pożałuje że ze mną zadarł.
Zniszczenia rajstop się nie wybacza, a co. Nie będzie bezkarnie zadzierał najlepszych rajtek wstając z krzesła!
Żadne, nawet najgłupsze wyjście z tej sytuacji nie chciało stworzyć się w mojej głowie.
BoCHaterka zrobiła znaczące postępy w trudnej sztuce niemyślenia.
Patrzyłam dalej. Zauważyłam w oknie chatki Hagrida widać cień olbrzyma, który wydawał się... Tańczyć!! Tak właśnie... Hagrid tańczył.
Trenował taniec erotyczny, a ta wielkie halo robi. Pensja gajowego z pewnością nie robi wrażenia.
Chwiał się lekko a w ręku trzymał jakąś butelkę i mogę się za łożyć że nie było to piwo Kremowe.
Szampon dla niemowląt?
- Blaise jesteś pijany. - zauważyłam.
- Ostatnio ci tonie przeszkadzało. śmiem twierdzić że nawet ci się podobało. - szelmowski uśmieszek błąkał się po jego wargach.
Malfoy to fetyszysta, lubi odgłos upadającego na niego ciała w stanie upojenia alkoholowego.
A teraz do jasnej ciasnej jestem Nim samym. Musze go udawać i zachowywać się jakbym była niedorozwinięta.
Śmiem twierdzić, że masz do tego wrodzony talent.
Czemu do zarazy odpowiedziałam na pocałunek.
Ach, więc ona jako On nie całowała się z Zabinim, tylko komunikowali się za pomocą zarazka, którego podawali sobie z ust do ust? Chytre, muszę spróbować. *rozgląda się w poszukiwaniu ofiary*
-Chłopczykuuu… tak, ty. Podejdź tu na chwilę. *cenzura*
- Niech cię piekło pochłonie, Malfoy - wyszeptałam do siebie wściekła na cały świat.
„A razem z tobą moją nadwagę- uśmiechnęła się na samą myśl.”
Wtuliłam twarz w jasiek z rysunkiem smoka próbując zahamować te piekielne łzy.
Malfoy płacze tabasco, a nie łzami.
[
Powrót] [
Komentuj]
Data: 24 07 10 / 21:04:09
Ha, Asasello! Wiedziałam, że kiedyś wrócisz, po prostu wiedziałam.
Analiza fajna. Może nie aż tak, żebym pluła mlekiem na monitor, ale parę razy zdrowo się pośmiałam.
Napisał/a: Mora
Data: 16 07 10 / 22:12:52
Jak to dobrze że są ludzie którzy piszą tak świetne blogi, bez nich nigdy nie powstałaby analiza taka jak ta. Czyta się super, no i ten pomysł z Alzheimerem zmiażdżył system!
Napisał/a: Zaq
Data: 16 07 10 / 19:00:14
Na ten dzień czekałam. WIEDZIAŁAM, że kiedyś wrócisz!
Pomysł z zamianą ciał z miejsca narzuca skojarzenia :D
Napisał/a: Lady Analizowic
Data: 16 07 10 / 15:58:43
Analiza, analiza. I to Asasello! Yeah.
Analiza fajna, ma sporo celnych momentów, dobrze się czyta. Porządna, prawdziwa analiza.
Ale blog taki zły nie jest, na waszym miejscu wybrałabym głupszy :P
Napisał/a: Skye