3 09 10 / 20:03:16
Prawie jak fantastyka, czyli Marysia Zuzanka i smoczyca bez charakteru
Witam was po dość długiej przerwie.
Dzisiaj mam wątpliwą przyjemność przedstawić wam opowiadanie oparte o słynną powieść pt. "Eragon". AŁtorka ma poważne problemy z opanowaniem gramatyki naszego pięknego języka, natomiast jej boChaterka... cóż.
Analizowała:
Lithieu
Bloguś:
KLIK
(Rozdział I)
Sama ..
Powiało rozpaczą i mrokiem z przeszłości...
Był zimny wieczór . Riclana stała nad brzegiem ciemnej rzeki .
Oh, nastrojowy wstęp. Dodajmy, że boChaterka pewnie była blada, czarnowłosa i piękna...
Przejechała ręką po posadzce wody..
Mogła tę posadzkę chociaż mopem przetrzeć. Zdaje się, że ktoś ją zalał...
Była zimna..
Odkrywcze.
Cały czas się rozglądała .
Ta woda? Czy może posadzka?
Była sama nad brzegiem rzeki przy wielkim pustym polu . Daleko od miasta .
Dobra, załapałam już. Sama, zimno, brzeg rzeki... przejdźmy dalej, k?
-Adieen-
-Coś się stało ?- Zapytała smoczyca.
-Nie.. Przyjdź do mnie.
-Dobrze-
Więc jednak nie do końca sama?
Swoją drogą... fajne, potulne, troskliwe smoczątko.
Adieen była czarnym smokiem.
Ludzie... słyszał ktoś o grzecznym czarnym smoku?
Miała wielkie niebieskie oczy i lśniące łuski.
I te wielkie, lśniące rzeczy były rekompensatą Matki Natury za brak zwyczajowego, wysokiego, smoczego IQ? Czy może charakteru?
Riclana miała czarne oczy i lśniące czarne włosy .
Nie wiem, jak dla was, ale dla mnie nie jest to zaskoczeniem...
Ubierała się dośc orginalnie.
Kilka koślawo zszytych skór, na to źle dopasowany napierśnik, do tego modne baleriny i wysokie pasiaste skarpetki. Oryginalność pełną gębą.
Nosiła długie buty i któtkie spudnice,bluską na namiona i czarną szprotkę która ukrywała gedwey igasia.
Byłam blisko... jednak przyznaję, że nie rozpoznaję nazw kilku części garderoby, które boChaterka ma na sobie. Nie wspominając o zastosowaniu tych pozostałych. Generalnie wydawało mi się zawsze, że krótkie spódnice nosi się pojedynczo. Wiadomo, są jeszcze takie wielowarstwowe... dobra.
Adieen zjawiła się natychmiastowo.
Ciekawe, gdzie boChaterka poddała ją takiej tresurze?
Była młodym smokiem,nie ziała jeszcze ogniem.
Phi - powiadam wam!
-Tak?-Zapytała smoczyca.
-Hm.. Musimy wyruszyć do Vardenów . Będziesz się musiała dobrze ukryć-
-Znowu mam się ukrywać ?-
Spoko, ostatnio ukrywałaś się tak dobrze, że dziewczyna aż poczuła się osamotniona.
-Tak.-Riclana rzekła krótko.
-No dobrze. To ja już polece prychła obrażona Adieen,
Jakie 'prychła'? JAKIE 'PRYCHŁA'?! Poza tym...gdzie prychasz bestio?!
-Adieen rozumiesz że tak musimy zrobić !~-
"Winny się tłumaczy" skarbie.
-Oczywiście- Smoczyca odleciała.
Foch z odlotem.
Ona musi być taka uparta !- pomyślała Riclana.
Stara się udowodnić, że ma choć odrobinę charakteru.
Nałożyła łuk na plecy i wyruszyła . Nie miała konia .
Nie wiem jak wy... ale ja chyba nie umiałabym jednocześnie dosiadać konia i smoka. Za duża różnica w rozmiarach. Nie wspominając o przewożeniu konia na smoku?
Szła długo ale Gil'ead był jeszcze daleko.
Było jak już... ale co ja tam wiem.
Usiadła na chwile żeby odpocząć.Adieen przyglądala sie temu z zaciekawieniem.
Czyt. do czego zdolna jest znudzona smoczyca... bo zaiste musiał to być inspirujący widok.
-Może na mnie polecisz ?- zapytała błagalnie
- Czy to propozycja?
-Adieen. Będziemy wtedy widoczni !-
Ok, człowiek... ale smok transwestyta?!
-A jak ja się ukrywam ? Nie widać mnie !-
"Widać. Nie widać. Widać. Nie widać. Trochę widać. Teraz widać."
-Po lecisz pomiędzy drzewami w taki sposób mnie"zabijesz" -
Hmmm... wywalić cudzysłów i spację, przestawić myślnik, dodać kropkę lub wykrzyknik... i już byłoby lepiej. Nieprawdaż?
smoczyca zaśmiała się "po swojemu"
Po naszemu nie umiała?
Riclana też się uśmiechneła. Wstała i poszła dalej.
- Chcesz mnie zabić!
- Mwahahaha!
- Hehe. To ja idę.
>.>'
Nogi strasznie ją bolały ale chciała się tam znaleźć jak najszybciej.
Narobi se pęcherzy i jeszcze będzie błagać smoczycę o transport. Ach, ta uparta młodzież.
-Odpocznij-poleciła Adieen.
-Nie mogę. Musze tam być jak najszybciej !-krzykła zmęczona Riclana
Cóż za determinacja. Tylko po kiego grzyba to krzykanie?
-Jak zemdlejesz to będziemy tam dużo puźniej niź ci się wydaje-Adieen znów się zaśmiała.
Czuję się przytłoczona błyskotliwością tej smoczycy. I porażona jej demonicznym śmiechem.
Riclana zgodziła się z nią i zatrzymała się na dużej polanie ..
Fakt, po co mdleć, skoro w pobliżu nie ma żadnego naiwnia... księcia z bajki (ew. rycerza ze smokiem).
Nic niegdzie nie było.
Biedne Nic. Było tylko niegdzie. Tyle zmarnowanego potencjału.
Byłą tylko ona i Adieen.
I co ta była im zrobiła?
-Polatamy ?- zapytała błagalnie smoczyca
-Hehh.. To po to mnie męczysz żeby odpoczać. - zaśmiała się Adieen.
- Polatamy ?- zapytała ponownie Adieen.
- Nie. ! IDE dalej. - rzekła Riclana.
- Daleko jeszcze?!
- No dobrze. A ja ide się ukrywać- żekła obrażona Adieen i odleciała.
*zakrywa oczy* Borze Zielony... zaraz będzie internetowa masakra słownikiem ortograficznym.
Riclana chciała jej coś jeszcze powiedziec ale Adieen zablokowała dostęp do swojego umysłu.
Słuszna decyzja. Wszelakie szumy trza eliminować.
Riclana usiadła pod drzewem z lasu i zasnęła. Wstała wcześnie.
Bo aby usiąść pod drzewem z lasu najpierw trzeba je ściąć. Nie wiedzieliście?
Od razu spróbowała się skontaktować z Adieen ale ta nadal była obrażona .
Od razu obrażona... chciała mieć chwilę spokoju.
Wściekła Riclana podeszła do rzeki Ninora i napiła się wody.
Nic tak nie pomaga na nerwy jak woda!
Woda była ciepła i czysta ...
... a boChaterka była Mary Sue, bo nawet wodę w rzece jej ktoś podgrzał, żeby (Broń Borze!) nie złapała chrypki.
I wtedy Riclana zdała sobie 1 sprawę.
Bo 2 w Tesco dostała gratis.
W tym momęcie była... sama.
Brawo Sherlocku.
(Rozdział II)
Jeźdźcy ..
... Ortokalipsy.
Podróż w drodze do Vardenów była spokojna.. Jakby wszyscy zajęli się innym wydarzeniem i imperium nie zauważyło braku smoczego,czarnego jaja...
Nawalił im monitoring.
***
Notka sklasyfikowana... tylko za co aż trzy gwiazdki?
Adieen leciała szybko i z gracją.
Stwierdziła, że olśniewający wygląd nie wystarczy, by nadrobić braki w inteligencji.
Wiedziałam gdzie szukać Vardenów.. Wiedziałam.. Nie wiem skąd. Tak po-prostu...
E tam... pranie mózgu ci zrobiono i tyle. Zaszczepiono ci kilka dodatkowych informacji do twojego fjuczer kłesta.
Fuck yeah - zmiana trybu narracji!
Tak samo od małego potrafię świetnie walczyć i strzelać z łuku.
W kołysce strzelała do komarów. Bo trening czyni mistrza.
Przypuszczam że to cechy dziedziczne choć nie znałam swoich rodziców...
Ojciec pewnie był sławnym wojownikiem a matka czarodziejką... albo elfką. Nie! Elfią czarodziejką, o!
nie wiem czy żyją,czy gdzieś tu są,czy są źli czy dobrzy...
Na pewno gdzieś tu są... sprawdź pod kamieniami. *po chwili* Eee, wiesz te duże z datami zostaw... uwierz, nie chcesz wiedzieć co pod nimi jest.
Ale magia.. Magii nauczyła mnie Sendevia.. Już nie żyje...
Ale... to... jest... straszne...
Ukradła mi wielokropki! :<
-Jesteśmy niedaleko.
-Wiem Adieen. !
-Denerwujesz się,.-
- Wcale, że nie!
-Wcale nie..-skłamałam
(Lol.) zanim sobie przypomniałam że łączą nas nadludzkie więzi.
Wiesz, istnienie nadludzkiej więzi między smoczycą a człowiekiem brzmi całkiem logicznie... o dziwo.
Tę wiedze tagrze "odziedziczyłam"..
*headdesk* Słownik potrzebny od zaraz.
-Noo może troszkę..
-Troszkę..- Zachichotała Adieen
- Tak właściwie, to bardzo! GIŃ!
Adieen nagle szybko skręciła.. prawie spadłam z siodła.
Terapia wstrząsowa?
-Coo się stało - Chwyciłam Sehh're, mój miecz..
Nie, żebym nie wierzyła w twoje umiejętności bitewne, ale odłóż to ostrze dziecko. Pokaleczysz się jeszcze i co będzie? *cichy głosik* Koniec opcia...
-Czuję smoka... Innego smoka... I jego Jeźdźca.. .
Mydło wszystko umyje, nawet łuski i szyje!
Z daleka ujrzałam duże skrzydlate stwożenie,wzniosło się w górę i leciało wprost na nas..
Będzie bum...
(Rozdział III)
Eragon i Saphira.
Wejście smoka.
-Zaraz.. Co .. Adieen Uciekaj ten smok jest od nas większy ! -
O losie. Nie skarbie, ty świata nie uratujesz.
Ale byłyśmy tuz przy błękitnym smoku .. Szafirowym . Pięknym .
Nie, żebym cię poprawiała, ale błękit od szafiru trochę się różni.
Btw... mam rozumieć, że chcesz się przesiąść?
Na nim siedział chłopiec miej więcej w moim wieku...
To stary baran a nie chłopiec... znaczy młodzieniec, o!
Spojrzałam mu w oczy a on wyją.. Miecz. Czerwony..
*niemamskojarzeń*
Przecież jego smok jest błękitny.
Zdecyduj się wreszcie.
- Kim jesteś i Czego chcesz ? - zapytał trzymając w ręce miecz.
Tylko spokojnie... i nie używaj gróźb bez pokrycia.
-On może być po stronie Galbatorixa...- powiedziała mi Adieen.
Zazdrośnica. BoChaterka spotyka tró lof a ta ją podburza.
Posłałam mu wściekłe spojrzenie.
No i masz...
-Kim ty jesteś i czego chcesz ?-
Czuję, że daleko dziś zajdziemy...
- Oni są po naszej stronie - powiedziała mi Adieen.
Taka zmiana strony nie wróży niczego dobrego... dla analizatorki.
Byłam pewna że rozmawiała z błękitnym smokiem albo jego jeźdźcem.
Kolaborantka!
-Jestem Riclana a to Adieen -
- Eragon , a to Saphira. -
Pierwsze koty za płoty... a strzały na cięciwy.
Wymieniliśmy znaczące spojrzenia.
Ju łona fajt?!
- Czyli nie jesteś po stronie Galbatorixa ?-
-Nie.- odpowiedział mi Eragon
-Ja też nie . -
-Choć ze mną na duł .-
Czyli jak zawrzeć znajomość w kilku zdaniach.
Tylko po co ten DUŁ do jasnej ciasnej i ciemnej szerokiej?!
- Zgódź się ! - Powiedziała Adieen .
Zakochała się czy co?
-Dobrze..- i poleciałam za niebieskim smokiem.
Zanim zorientowała się, że Adieen została na miejscu było już za późno...
Adieen wylądowała lekko.
Krzywiąc się na widok zmasakrowanych zwłok byłej właścicielki.
Na dole stał jakiś mężczyzna.Eragon z nim rozmawiał.
*układa pasjansa*
- To jest Brom..
- A to jest chlor.
- Riclana .
-Jak się zwie twój smok ?
-Adieen
Może od razu: "jak się wabi"?
-Udowodnij że nie jesteś po stronie Galbatorixa.
Ciekawe jak ona ma zamiar to zrobić. Hehehe...
-Eka ai fricai un Shur'tugal .
Aj frikaj? Ludzie skąd Paolini to wytrzasnął?
Brom Uśmiechał się lekko .
Jak na pierwiastek przystało.
- Oni chcą zabić Ra'zaców.
Fajnie wtrącić zdanie, na które nikt nie zwróci uwagi. Do tego zawierające dziwną nazwę wymyśloną przez niezrównoważonego nastolatka.
- One się chyba polubiły.. - zaśmiał się Eragon.
- Chyba..-
A opisy wcięło. Przez to całość nawet kupy się nie trzyma.
- Mogę zobaczyć twój miecz ? - zapytałam Eragona.
*uparcieniemamskojarzeń*
- Jeśli ty pokarzesz swój .
O.o Transwestyta! Wiedziałam!
Podałam mu czarną pochwę z klingą.
On oddał mi swoją. Wyjęłam miecz..
Ja już nie mogę...
Buahahahahaha.
Przerwa.
- Ale przecież to... Zar'roc ! Skąd go masz ?! -
- Ukradłem tacie.
- Od Broma.. Wskazał go palcem ,
Palcami się nie pokazuje smarkaczu niewychowany.
- Skąd pan go miał ?! - zapytałam
- Ze sklepu. W Lidlu była promocja. Magiczne miecze za pół ceny.
- Tą informacje wole zatrzymać dla siebie.
Egoista... ale spokojnie, podałam ją za ciebie.
- przekręciłam głową.
Do tego cyborg... już to przerabiałam.
Czas zniszczyć tę fabrykę mechanicznych Mary Sue...
- Jak się nazywa twój miecz ?
- Sehh'ra .
Tym oto epickim dialogiem kończymy dzisiejszą analizę.
Ciąg dalszy nastąpi...
[
Powrót] [
Komentuj]
Data: 19 01 11 / 19:42:23
Niestety, analiza jedna z gorszych.
Śmiesznych momentów znalazłam tylko kilka. Mam wrażenie, jakby analizy zaczęły być robione pod publiczność(i to taką, która nie odznacza się zbytnią inteligencją). Wszystkie wyrażenia, które (nie daj boże) nie zostałyby zrozumiane przez wszystkich ludzi są tłumaczone, a błędy wytykane w sposób nauczycielki od polskiego.
Analiz nie czyta się(przynajmniej ja nie czytam), żeby dowiedzieć się, jak dużo błędów zrobiła aŁtoreczka, tylko po to, żeby się pośmiać. Kiedyś te błędy były wytykane, ale w sposób zabawny, którego w tej analizie mi brakuje.
Lithieu, spróbuj następnym razem, zamiast standardowych sugestii o słowniku, wstawić jakieś śmieszne zastosowanie słowa, które utworzyła ałtorka.
Powedzenia ;D
Napisał/a: Alth
Data: 5 09 10 / 15:34:30
Czekam, aż pojawi się tu choć jedna zabawna i trafna analiza... No cóż, poczekam sobie jeszcze...
Napisał/a: Miyagi
Data: 3 09 10 / 20:51:45
"Swoją drogą... fajne, potulne, troskliwe smoczątko." Łiii ^^
Czemu pytasz, dlaczego aż trzy gwiazdki? A skąd wiesz, ile gwiazdek było możliwych? Może 10? 20? ... 100? xD
Napisał/a: Nei
Data: 3 09 10 / 20:38:04
Ale Ty nie rozumiesz! Ta dziewczyna na R chciała się ze smoczycą przespać na posadzce z wody! Tylko Ałtorka w obawie o psychikę młodszych czytelników wielkodusznie usunęła ten fragment. I w ogUle!
co to jest "tagier"? I czy na pewno odmienia się to "tagrze" a nie "tagierowi"? :o
Wyjął. Miecz. Czerwony.
Hurr hurr~! Chyba przeczytam to w całości >:D
Napisał/a: Bu!